skinhead blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2002

pam pam
wlasnie zjadlo mi notkatke. kurwa. tlye pisania ze huj. ale znow.
czym dla was jest ideal (tak meszczyzny ;P) …jakie sa wasze preferencje? z czego wynika moje pytanko ? a no z tego komentarza. kreha napisala cos co mnie uderzylo. czyli sie ubior? a dobry smak ? czy na widok wiencow laurowych na lewym cycku.. podwinietych staprestow, dmek, thin bracesow, i wszystko w koszmarnym polaczeniu kolorystycznym skinpanna rzuci sie na takiego ? (po mijam tutaj odczucia zwiazane ze sfera duchowa czyli lysa bania, wytrzeszcz oczu, polamany wielokrotnie krzywy nos, szramy na policzkach, krzywe usta z polowa zebow :> )….chodzi tu glownie o tego linka. w orginalnych ciuchach mozna wygladac do dupy … a w nie orginalnych ..np. ulubionej polowce.. ktora jest stara jak swiat ale zajebiscie lezy..
dobra do rzeczy.. dzis je ostro nagilem. nie wiem.. czy ja dobrze zrobilem. po kolei. znow nie poszedlem na ska. znowu !!!!! kurwa. ale nic..spytacie czemu moi brajaszkowie i siosttrzyczki ? no bo kurwa obiecalem mojej starej ze pojde na imieniny cioci. tak kurwa. nie wiem co mi sie stalo. obiecalem tez…opuscic spodnie. kiedy odwijalem je czulem ze placza !! jakbym je zabijal … chlip.czulem sie jak idiota w normlanych nogawkach.
i ostanti sprawa. nie wiem jak i kiedy. i gdzie. jutro spierdalam na woodstock. tak jak roznej masci hippipunx, kinderflowery, kurwa i inne. i co ? znow dalem slowo. ja pierdole. kumpel poprosil. i co ? „kumpel to kumpel nic na to nie poradze”. z S. mam nawet dobre stosunki. bedzie jeszcze pewnie cala mas ludzi ktoych nie znam. pocieszenie male S. jest metalem i jedzie tam tylko dlatego ze podniecaja go hipiski (serio serio a wiec uwazaj diewojo jesli tam bedziesz … :> ebola przestrzega). kurde moze bedzie fajnie…a kurwa wolalbym pojechac na ten oi! festival. ale huj. nie pojade. nie ma zkim. tak to pic sa pierwsi. a tak to nie …wole do zar. KUMPLE. kurwa ale zmienia sie. napewno. a moze nawale sie tak bardzo jak bede jechal ze ockne sie jak bedizemy wracac ? albo rzuce sie na tlum 300 osob ze piesicami ? jak zobaczycie we wiadomosciach szalenca w kaftaniku ktory przed chwila zjadl 150 osob.. a wczesniej ciezko ranil ponad 1000 to juz bedziecie wiedziec jak wygladam kiedy sie wsicekam. dobra spadam zrobic firmowy podkoszulek do pogo. kto mnie tam zobaczy odrazu mnie pozna. po krzywej mordzie :P
oi!…albo pis end lof moj słit broders end sisters. aj lof ju ol pipel.
kurwa

pam pam
no i ebolik polazl sam. nie lubi lazic sam. nie ma do kogo ryja otworzyc. najpierw pojechal do supermarkeciku po najtansze sprejki. no coz. trzeba jakos wyprobowac skinka.przy okazji jak juz jestem wduzym sklepie to i jakiegos browka…albo lepiej dwa…nie no 3. tak 3 bedzie dobrze. i na gorke pofawag obejrzec zachod slonica. popijajac browkami. nie wiem czy to przez to ze bylo oberwanie chmury, czy bylo mi tak hhm „romantycznie” czy tez wypilem tam te browki bylo mi bradzo milo, blogo, lekko. slonce pieknym kolorami zchodzilo nad blokami. ALE KURWA BYLEM SAM. no i dol. potem polazlem za stadionik slaska gdzie wyprobowalem faarbe i szablon. no coz. moge z siebie byc dumny. po lewej stronie punk z irokezem. po prawej lysy skinheadzik. po srodku pionowy napis UNITED. podspodem dopisek oi!. mi sie to podobalo. potem dalej kurewsko zly poszedlem na rynek i okolice. niech mi ktos wpierdoli. lazilem po jakichs zaulakach. tak chcialem dostac wpierdol. a ludzie nie zmienie zchodzili mi z drogi. nawet 4 pijanych metali. juz myslalem ze mnie zjedza. ale nie. ej kurwa ja nawet nie wygladam strasznie. nie jestem duzy. nie mam 60 cmtrowego bicepsa. kurwa bylo mi tak zle ze chcialem dostac wpierdol. potem ziedzialem sobie pod taka fontanaa na rynku w mojej wsi i ogladalem dzieci ognia. przysiadly sie jakies punkowy. z rozmowy wynikalo ze beda tu siedziec do rana. ze sa z gdanska i maja fajne pomysly. poswiewaly troche podworkowych vhuliganow no i chcialy ze mna pogadac i kurwa zamiast je namowic na jazde z sablonami a pewnie by sie zgodzily to powiedizalem ze musze juz isc. kurwa a wszystko rpzez moj zjebany humor. kurwa.

no tak zaczol padac. dzis siedzialem sobie przed kompem. pozyczylem nawet gre!! gralem na kompie chyba pierwszy raz od pol roku! i co i czekalem na wieczor./ tak na zajebisty kurrwa wypad nocny. zrobilem nowy szablon. popirsie skinheada. w polo. nawet kurwa paski zrobilem tka jak na Fredka p. przystalo. i chuj. jebany deszcz. jestem wstanie zniesc wszystko. w taka pogode moge isc na mistrao bo polubilem padanie. ale kurwa nie… SAM. zadzwonil kumpel z ktorym zawsze robie hc-akcje i mowi ee nie chce mi sie jeszce ten deszcz………. kurwa mac. ja bym mu nerki oddal obydwie a on w taki wieczor mowi : „sorry ale deszcz.” teraz mnie rozwala energia i nie mam skim isc na miasto. kurwa mac. a mowia skinhead you never walk alone. co gorsza nawet moja siora wychodzi. mldosza siora. sam nie pujde. a huj.. a moze ?

nawet nie wiem kiedy ten dzien minol.po za malym wypadkiem ktory przydarzyl mi sie popoludniu to bylo dzis tak leniwie. tak… no chujowo. ale na jutro szykuje sie wieksza akcja. ja jestem chyba nie bezpieczny dla srodowiska.:) nie nie chodzi o te okresy kiedy chce cos rozpieprzyc. nie nie wtedy wlasnie kiedy nic sie nie dzieje kiedy caly dzien siedzialem na balkonie troche sie opalajac troche robiac ten ZAJEBISTY SZABLONNNN (dostaje orgazmu na widok tego papierowego witrazu.potem przykleje go na karton i SKAlpel w dlon :> ). jako ze jestem duzym dzieckiem po tym dlugim okresie nicnierobienia przyszedl czas na szarze do kuchni w celu zaspokojenia moich potrzeb (a dokladniej mojego obcego co mieszka w brzuchu). no i mnie fantasia poniosla. walnolem sobie taki obiad ze nie wiem. nie pamietam co zrobilem ale zastosowalem moja ulubiona taktyke. wez po troche wszystkich warzyw. pokroj, umyj. wloz do garnka. wez po troche wszystkich rzeczy z lodowki. pokroj/umyj/wsup/wlej do garnka. wez troche przypraw ktore lubisz i dosyp. a potem wymieszaj wszystko. zawartosc wylej na rozgrzana patelnie. coz. po takim tlustym, oblesnie tlustym, pikatnym, wielkim posilku zaleglem na lozku. po okolo 2h siesty :P podnioslem sie i zobaczylem ze ktos mi przyniosl jablko. no to pewnie siora(rodzice ja zmuszaja to zarcia ale ona dzielnie stawia opor podrzucajac mi takie rzeczy.) no coz z mila checia wsunolem owocka ale jak to mam w zwyczaju chcialem wywalic przez okno. zawsze jest otwarte a ze spie tuz przy nim to nie mam prolbemu – jak cos zawzse to wywalam przez okienko. no coz pieknym lukiem ogryzek wylecial przez okno. z zadowoleniem zamknolem oczy. niestrety zamiast plask(wtedy spada na chodnik cos) lub bip bip bip (parking pod blokiem) tudziez trzask (drzewka z ogrodka grubej babci z parteru). atu O KUUUURRRRRWWWWAAA. hiehi. kiedy delikatnie wyjrzalem przez okno zobaczylem jakiegos dreskaktory nerwowo luka do gory. „nice shot,sir”
a wy co robicie z ogrykami ?

pam pam
tak tak zycie palata nam niespodzianki. idziesz sobie ulica i nagle znajdujesz kase. albo dostajesz wpierdol. gubisz zeby. idziesz do dentysty a w poczekalni poznajesz zajebista panienke. chodzisz z nia, potem zenisz, potem masz dzieci. i co ? ( no wlasnie :P) i huj. wniosek:
(jaki wniosek ??? :) ) nigdy nie wiesz co sie stanie nastepnego dnia. i jakie to bedzie mialo skutki. bo nie da sie ich przewidziec. ale do rzeczy :). dzis miala byc leniwa niedziela. slonce prazy, wszyscy ludzie mokrzy, smierdacy od potu i cholernie senni. bez wolni tacy jak huj. ale….. ale po popoldniowym opalaniu sie swierdzilem cos kurwa trzeba zrobic z tym dniem. wtedy nagle zadzownil telefonik :). no i sie zaczelo. dzwoni skb. to taki facecik ktory bawi sie produkcjami hh i kurwa nie nawidze tego co nosi. ale coz „kumpel to kumpel”. no i zaczyna napierac ze musie nudzi. ze wszyscy pojechali u niego na basen i stary zostawil …polonezika. hiehi. coz. 15 minut razem z dolnym sznurowalem do skb. jeszcze nie wiedizeilismy jakie beda jaja.po zatrzymaniu sie pod sklepikiem z 24h zakupilismy kilka soczkow. :) w sumie wyszlo ze on nie pije wiec ja ze zdolnym opruznilismy co nieco. przy okazji chcialbym dodac ze bylem na siebie zly ze zlamalem zasade nie picia w niedziele ale ze nie balowalem w sobote…
juz troche wstawieni zaczelismy kombinowac.skb byl dzielny. byl nawet odwazny. ale nie byl pijany i wiekszosc pomyslow z serii „ej pojedzmy nad morze” albo „przejedzmy przez miasto w dzien jak najszybocje sie da nie przechodzily jakos.” w koncu wpadlismy na moim zdaniem nudny i nieorginalny pomysl jezdzenia i nabijania sie z ludzi tudziez straszenia ich. nawet bylo smiesznie. ale mi bylo malo. puscilismy jakas lupanke ktora mial d ze soba. kilka dni temu to mi sie jakos zajebiscie podobalo. moze dlatego ze teraz bylem z innymi ludzmi? moze bylem niezbyt piajny ? no ale wkoncu jeden gosciu nie wytrzymal.podczas wtrabienia i wrzeszczenia wyskoczyl z auta przed nami. byl to typowo dumny posiadacz maluszka. w wieku powiedzmy sierdnio starszym o dumnej grzywce zaczesywanej do tylu tak aby ukryc pewne symptomy kurewskiego lysienia. z dziarska mina i okrzykiem „kurwa malolaty” wyskoczyl ze swojego zoltego wartburga. podtoczyl sie na krzywych nozkach to okienka kierowcy i wymachujac piescia przy okazji prezentujac calemu swiatu brak antyperspirantu w domu i piekne mokre wlochy z pod pachy zaczal nas wyzywac od huliganow i skurwysynoff. na argument moze by pan pomyslal nad kapiela… nie dal sie nabrac. nie udalo sie skibie zmienic tematu. gostek pozielenial na twarzy i zaczol sie jeszcze glosniej wydzierac mowiac cos o policji oraz rodzicach.. napotykajac o wychowaniu i kulturze. coz troche mi sie znudzilo wiec postanowilem usiwadomic kulturalnie panu ze nie pownien sie na nas drzec. wysiadlem sobie z autka. kiedy uprzejmy jegomosc zobaczyl moj wyglad (glanki biale sznurofki czarne podwiniete spodnie czarnwono kratkowana koszulke zapinana i lancuch) popelnil blad. zrobil cos czego bardzo ale to bardzo nie lubie. po jego okrzyku ty faszysto !! wiedzialem jak rozwiazac ta sytuacje. ale coz krzepki kierowca ruszyl pierwszy na mnie. z okrzykiem cos o polsce i ojcu walczacym w powstaniu warszawskim. jego sierpowy minal moja twarz a ja sie lekko odsunolem delikatnie go odpychajac. coz wojownikiem ulicznym to on nie byl. pieknym piruetem wyrabal o kraweznik i wylorzyl sie jak flugi na chodniku. nie chcialem urzywac przemocy zwlaszcza ze jego wybranka serca wlasnie sie wybiegla z wertburga i zaczela lamentowac. (wyglada troche jak ta goscianka ktora zabil alex w filmie). nie ma co. wskoczylem do auta. i najnormalniej w swiecie spirprzylismy. jakos ludzie sie niezbyt tym faktem przejeli. cala „potyczka” trwala zbyt krotko zeby zrobilo sie jakies zbiegowisko. niestrety skb ktory byl trzwy zaczal nawijac o policji na karku (wiadomo ten typ ludzi tak ma) i o numerach rejestracyjnych.15 minut pozniej wydygalem najbardziej chyba w tym roku. stoi sobie radiowoz na poboczu a policjant macha do nas. o kurwa…. mam przejebane. mam przesrane. a mialy byc fajne wakacje, co starsi powiedza ? klebilo mi sei w glowie. do auta podchodzi polucyjniak. i nagle sie rozjasnia. czesc p !! do skb. mowi. okazalo sie ze to ojciec najlepszego kumpla skb z klasy. pytal sie skb o takiego samego polonezika co nasz czy nie widzielismy. oczywisice spytalismy o co chodzi. :) tak dla pewnosci ze jak bysmy zobaczyli to zadzonili na policje. no wiec banda mlodych ludzi pobila pare jakis biednych staroszkow i wlasnie odjechala jakims polonezikiem. hiehi. niespodzianka—> dziadek nie zapamietal rejestracji. uff ale i tak skiba moze miec przejebane. a to znaczy ze wszyscy bedziemy mieli przejebane jesli cos pujdzie zle. ale huj tam. sa wakacje. JAK JA NIE NAWIDZE TAKICH LUDZI JAK CI PRZEMILI PANSTWO. CHYBA SIE ZA NIC?H W NIEDZIELE W KOSCIELE POMODLE. ZEBY TAK SOBIE NOGI POLAMALI.
oi!
acha bym byl zapomnial. zabieram sie za pisanie przygod kuboi!sia puchatka i jego zalogi ze 100milowej dzielnicy.

pam pam
oi! po pierwszeszczyt zlego smaku jak na to patrze to juz wiem dlaczego rzygac mi sie chce jak widze fleja. kurwa ten gosciu zaloze sie ze jest maxymalneym wiesniakiem. http://www.geocities.com/ch0mpie/motown1.htm reszta zdjec. no coz pewni ludzie maja kase wbijaja sie w orginalne ciuszki i mysla ze sa cool.troche smaku. ach smiejcie sie z nich prosze :>. a co do smiania sie. to mi sie chce smiac z siebie samego. siedze w sobote przed kompem. wieczor sobotni. niespotykany zapach letniego wieczoru w miescie czuc wszedzie. a co ja robie tu? dalem slowo starym. miala byc babcia. mialem siedziec przyniej grzecznie. nawet nie chodzi tu oto 20 zygli co przyniosla. ale o to ze babcia szybko sie zmyla jak zobaczyla ze chce ja odprowadzic na przystanek. „w takim stroju ????!” nocoz byla troche teges… zbulwersowana ? zalamana ? kurwa mam ja w dupie.ale przez to starsi musieli byc poprawni politycznie nie mogli powiedziec tego co zwykle , czyli „a chodz jak chesz tylko zebys caly do domu wrucil, ale te szelki to moglbys zdjac/spodnie odwinac/ polo troche pogniesc”. no odrazu bylo”synu w kogo ty sie wdales”. kurwa. co tu zrobic ?
acha bym byl zapomnial. dzis rano znoff zabralem sie za szablony. chyba juz kilka ladnych miesiecy nic nie tworzylem. pamietam ze ostatnim projektem to chialem zrobic taki wielgachny united z punkiem i skinheadem. punka zrobilem- przerobilem z okladki vynyla mojego starego po exploitedzie (swoja droga moj stary jak byl mlody to tez sluchal partii i cos tam jeszce mi mowil ale… ktoby gadal o tym z wlasnym starym). no zabralem sie za rysowanie. o kurde. dawno juz tak zle mi to nie szlo. skinhead wyszedl jak krzyzowka buldoga z gorylem. teraz siedze i robie nastepnego. jak skoncze to koniecznie zrobie zdjecie i wam pokaze. to bedzie chyba najwikeszy szablon jaki widzial swiat :)
acha no nie wiedzialem ze sie wkrece … no troche siara ale do tej muzyczki z reklamy nike. ten remix elvisa. kurde pierdolona era techno mnie wciaga. dobra jak skoncze szablon to jeszcze cos dopisze.tymczasem borem i lasem

pam pam.. teges
no ten to mi nie wyszedl zbyt fajnie :(
krzysiu.gif

dorzucam jeszcze tygrySKA :)
tygryska.jpg

moze sie wam spodoba. :PP mam nadziejekrzysiu.giftygrys.jpg
misio.jpgprosiaczek.jpg

i jak ?zachwyt ?
obrzydzenie ?
profanacja ?
gowno ?
huh ?

pam pamn
o a jak wstaslem to znow mi sie nudzilo. to tak do kolekcji. obok kubusia puchatka.

prosiaczek.jpg

kurwa nudzi mi sie. wypilem 4 kawy. moj bidny organizm tego nie wytrzyma… a jescze jaki wal…albo nie bede pisal. niechce mi sie. ej wiesz co ? jak to czytasz to mam nadzieje ze tez ci sie zachce nic nie robic. powoli literka po literce zaglebiasz sie w texst. obraz metnieje i metnieje. coraz slabiej slyszysz glosy dobioegajace z zewnatrz. do mozgu dociera jednak caly czas jedna innnformacjaaaaa….. kurwaaa nic mi sie nie chce.. NIC. skonczysz czytac i nie bedzie ci sie chcialo nic robic. a potem usniesz z nudow. a potem ….chr chr …czyjesz juz ? nie ? to wypier… :) ale glupoty tu pisze. brak piwaaaaa. i wanna beerrrrr.
kurwa :)

pam pam
oi! ludziSKA. kurwa juz sie odzwyczailem do zycia 48h na dobe. no coz powoli trzeba wracac do starego rytmu zycia. znow wpasc w trans duzego miasta. no wiec dzien wczorajszy wlasnie sie dla mnie konczy.ale od poczatku. wczorajszy dzien zaczal sie tym ze obudzilem sie wczesnie i kurde nie mialem co robic. siadlem sobie do kompa i machnolem kubusia puchatka. fajny nie ? mi tez sie podoba :>. no skoro jest dzis czwartek to znaczy ze jest fajna muzyka w miescie. tak tak. festiwal muzyki organowej we wroclawiu !! w kosciele …. :)) dobra koniec zartow. siora mi mowi ze musi jechac do miasta kupic jakies ciuchy. patrze na nia i widze ze cos kombinuje. robi zawsze taka debilska mine. i dodaje no i ty musisz jechac ze mna. kurwwa ….na zakupy. do galerii. kurwaaaaaaa no coz. ;) uwielbiam zakupy. jak ja kochamlazic po sklepach. ja pierdole. ze az zygac mi sie chce. no i mnie zaczela ciagac w rozne miejsca. jeden, drugi, 3 sklep a mi to kurwa zaczelo sie powoli podobac… no coz tak sie wkrecilem ze nie zauwarzylem ze to juz 3 godzina byla w tej parszywej galerii. no coz lazilem z nia i wybrzydzalem, przymierzalem, polewalem z ludzi, wkurwialem sprzedawcow tudziez armie detektywow sklepowych co za mna musieli lazic. za nic szacunku dla ludzi !! ech chyba jestem kobieta. wracajac spotkala mnie niestety troche polewkowa troche wkurwiajaca rzecz. mianowicie moje sznurowki maja dendencje do rozwiazywania sie w najmniej odpowiednim momencie. mamusia nie nauczyla mnie wiazac na kokartke, a nasilajacy sie glod alkoholowy, parkinson, altzheimer i cala masa innych obciazen genetycznych sprawily ze moje butki kochane sie wziely i rozwiazaly. stanolem sobie z boku ulicy i zaczolem je wiazac. niestety nie mialem gdzie usiasc i wypialem moje zajebiste posladki :))) do gory.kurwa mac. nagle czuje ze ktos na mnie wpadl. wjebal mi sie na dupe. ja pierdole. slysze taki pedalski glosik : och przepraszam. pomyslelm jakas kobieta sie za patrzyla :>. podnosze glowe i widze PARE PEDALOW KTORZY GAPIA sie na mnie. nagle poczulem sobie wielka agresje. fakac to ze jestesm z siora. fakac to ze to centrum miasta/wsi. podlazlem do jednego poczym wyjebalem mu takiego kopniaka w jaja ze gosciu przez miesiac nie bedzie mogl sobie z walic albo nikt mu nie zrobi loda. jego „kumpel” z przerazeniem spojrzal na mnie ale nawet slowa nie powiedzial. kumpel jeden mi mowil ze jak jestem wsciekly to widac to na mojej twarzy. pewnie mial racje. zal mi bylo tyroche siory ze to widziala ale potem zaspokczyla mnie kiedy powiedziala ze dobrze zrobilem. coz…
kazdy z was ma za pewnie jakiegos dalszego kumpla. taki znajomy…”kumpel to kumpel nic na to nie poradzisz”.. (traispotting)est z troche dalszego grona ludzi. lubisz go bo jest spoko. lubisz z nim pic bo rzadko to robisz. taki wlasnie jest sokol. zadzownil tuz po moim przyjsciu. impra. bomba. ska party. kurwa co tu zrobic. co wybrac? mielismy najpierw pojechac do madnessa. no coz. kiedy po mnie przyjechal okazalo sie ze juz troche sobie wypil. no coz. troche sie pekalem jezdzic z tym wariatem po pijaku. ale co tam. zeby zmiejszyc stresa wychylilem browka. a potem chyba jeszcze jednego. :) w efekcie doszlismy do wniosku – jedziemy na bibe. odrazu. ska bedzie jeszcze. a impra na ? coz. w tej dzielnicy jestem troche znany. pierwszy raz jak tam pilem.bylem tak zniszczony ze spalem/snulem sie po schodach. caly czas. „jasiek ? ten ze schodow ? ” troche to wkurwiajace. balanga byla nawet fajna. pomijam hujowa muzyke. duzo alkoholu. taaaaakkkkkk!! tego mi bylo trzeba. panienki byly jakies ale fakac je. okolo 3.00 zaczelo w mozgu mi sie przecierac. o tyej porze nadchodzi fal trzezwienia i dzikich pomyslow. tak wiec kilka osob wsiadlo troche wstawionych i zaczelismy jeadzic po mojej wsi. na coz. rowniez tylem. rowniez po jednej z najrowchlkiwszej tras we wr. kurwa bylo zajebiscei. wydzieralismy sie. szalelismy na maxa czy ktos myslal o poliji ? FUCK THE POLICE> zyje sie raz. od .6.00 do 10.00 spalem z tylu auta. jak sie obudzilem to sie okazalo ze auto stoi na jakims zadupiu i wszyscy spia. bezyny bylo malo. kurwa mac. bezyny nie bylo juz wogole. ja pierdole. wracalem do domu prawie 2h. kac, zmeczenie, nieswierzy smak w ustach, zajebisty nastroj. kocham. kocham kocham. ide umyc zeby a potem spac. nerki


  • RSS