pam pam
wystawienie glowy za drzwi bardzo mu pomoglo. nicky jechal tym pierdolonym poaciagiem kilka godzin za dlugo. juz kiedy mijali shelton byl pijany w trupa. teraz probowal dojsc do siebie. musial tylko uwazac na slupy ktore ze swistem mijaly resztki drzwi, gdyz za mocno je otworzyl butem i rozlecialy sie w drobnym mak. na dole widzial migajace podklady kolejowe na ktore raz po raz wyrzucal resztki ostatniego posilku, kilku piwek ktre wypil i roznych innych specifikow ktore „porzyczyl” sobie od kompanow poznanych w pociagu. jak co roku pod koniec wakacji udawal sie z chlopakami nad morze na wielki festiwal. czekaly na niego beczki piwa do wypicia, wspaniale koncerty i mlode panienki pragnace poznac smak zycia. przyjarzal sie dokladnie wagonowi ktorym jechali. kiedy do niego wsiadal nie wygladal tak jak teraz. pamietal ze poszlo kilka szyb ale to ze teraz wiekszosc szyb nie bylo, sciany byly popisane a co kilka metrow lezeli jacys ludzie porozrzucani no po podlodze zalani w trupa. z usmiechem na twarzy przyzwyczail sie do mysli ze najgorsze ma już za soba. wstal i wrucil do przecialu chlopakow. w przedziale brakowalo timmyego, ale i dwoch uroczych shg blizniaczek … coz zagadka chyba zostala rozwiazana. johnny sprubowal ocenic sytuacje. po za nim w przedziale byl larry, josh ktory gadal z jakims typem ktory wsiadl nie dawno a mial ze soba chyba najlepszy w tej czesci anglii spirytus, rossie – mlodsza siostra larrego( swoja droga spudniczka dziewczyny troche sie podwinnela i bylo widac co nieco )pod oknem bylo puste miejsce gdzie siedzialy blizniaczki po ktorych zostal ich podrozny worek. po drugiej stronie przykryta jego (!!) harrringtona lezala jakas panienka. byla zwinieta w kucki wiec z pod kurtki wystawaly biale skarpetki i cimna grzywka. cos bylo nie tak jesli oddal komus swoja harringtone. chyba musial naprawde ja polubic. nie bardzo pamietal jej imie ani jakie miala cycki i twarz. kurde huh ten spiryt naprawde byl mocny. poprawil szelki, z podlogi wzial jakiegos browarna, otworzyl go, wzial lyka i jak gdyby nigdy nic szturchnal panne z pod okna. uslyszal cichy jek i delikatne ziewniecie, poczym z klebowiska wlosow wylonila sie piekna twrzyczka o wielkich zielonych oczkach. rozgladnela sie zaspanym wzrokiem po przedziale i zatrzymala wzrok na troche jeszcze pijanym ale calkiem przystojnym skinie ktory oferowal jej piwo. to chyba od niego porzyczyla kurtke.
-niezle wyglada..ale co on tu robi ? -pomyslala.
-kurwa ale zajebiscie wyglada..- pomyslal nicky.
nasz bohater oczywiscie niemoglby sie zakochac a jesli juz by to zrobil to tylko majac tyle promili alkoholu we krwi. na korytarzu rozlegl sie trzask i chwile pozniej w drzwiach przedzialu znalazl sie timmy ze swoimi towarzyszkami. wygladali troche jakby przespali cala noc w ubraniach..platanina nieulozonych wlosow, zaspany wzrok, pogniecone ubrania, coz…nader wymowny byl rowniez odpiety pasek od spodni timmego.
-kurwa kiedy wkoncu dojedziemy do blackcliff do kurwy nedzy ?- wrzasnął timmy. skladnia wskazywala ze wypil duzo wiecej niż powinien oraz zdradzala jednoznacznie ze był troche rozdrażniony. nicky miał go w dupie ale skwapliwie zauważył ze nie ma pojecia. według wstępnych obliczen pociąg docieral do stacji w okolicach godziny 4.30 jednakze z powodu nudzenia się większości pasarzerow w czasie drogi wagon był totalnie zdemolowany. tak wiec należało się szybko ulotnic ? niestety spora ich grupa czekala ich na dworcu wiec w sam raz ktos rzucil pomysl uzycia hamulca bezpieczeństwa. czas był już najwyższy aby znikac? zaspanych, zapitych zaczeto budzic, wszyscy Szwendali się tam i z powrotem w poszukiwaniu swoich workow podróżnych. nicky zarzucil swój wstal i chciał isc na koniec wagonu aby zatrzyamc pociąg. poczul nagle czyjas dlon na ramieniu. odwrucil się i zobaczyl zaspany wzrok ?bóstwa? z pod jego kurtki.
- poczekaj chwilke na mnie ? powiedziala. wziela swoja bluze i pobiegla za nim. przeciskali się dluzsza chwile w tlumie polowek szelek kurtek az doszli do konca. nicky stanął pod uchwytem. chwycil dobrze i szeroko się uśmiechnął do panny.
-chwila ! pamiętasz o czym gadaliśmy nicky ? ? uśmiechnęła się dziwnie.
-nie bardzo- naprawde żałował ze byl pijany. zauwazyla jego zaklopotanie na twarzy.
-pauline-powiedziala i usmiechnela sie.
zanim nicky cokolwiek zrobil oplotla jego ramiona usmiechajac sie jak diabelsko. przejechala jezyczkiem po koncowkach zebow poczym nicky poczyl jej cieply i mieciutki jezyczek w swoich ustach. mimowolnie pociagnal hamulec jednoczesnie calujac dziewczyne. niewiedzial czy to wina hamujacego pociagu czy bliskosci jej twardych piersi i ust spowodowala ze wszystko wokol zawirowalo.