pam pam
Z mroku wyłoniła się wielka sylwetka. Na oko 190 centymetrow wzrostu i szerokie ramiona które dźwigały ciezar ciezkiej pracy i nieladtwego zycia w east endzie. Roger milles wyszedl powolnym, znuzonym krokiem ze swojej fabryki. Dzis był jego ostatni dien pracy. Nie był już tam potrzebny. Kto by kiedys pomyślał ze tak się stoczy. Dzis był dla nich za stary, za wolny. Nowemu szafowi niepodobaly się tatuaże pracownikow. To nic ze kiedy zaczynal tu pracowac każdy miał pajęczyny na łokciach. Teraz były inne czasy. Wszystko się tak szybko pozmienialo. Młodzież już tez nie była taka jak kiedys. Bogaci rodzice mysleli o ich przyszłości kupowali im wszystko. Policja nigdy nie miala do nich zastrzeżeń a oni szanowali porządek. Wszyscy rozumieli zasady i je akceptowali. Roger ciagle pamiętał te wspaniale czasy kiedy tak nie bylo. W drodze na stacje metra miał ogrodzenie zrujnowanego stadionu swojej druzyny. Kibicowal im odkad sięgał pamięcią ale niestety 5 lat temu ceglarnia która sposorowala drużynę zbankrutowala. Tutaj tez zdzażył się incydent który zmienil jego życie. Tutaj otrzymal szanse która niestyty zmarnował. Zniszczonym butem rozwalił lancuch bramki i wszedł na pusta trybune. Dookoła panowala paskudna cisza. Poprzeciwnej stronie boiska bezdomni zapalili male ognisko i ogrzewali się w ten jessieny wieczor. Lzy powoli wypłynęły z pod jego powiek… teraz już nikto go nie pamiętał
20 lat temu razem z chłopakami siedział w tym samym miejscu kiedy do ich sektora wpadlo cala zgraja najostrzejszych hoolsow z charley- ich odwieczonych wrogow. Pomimo liczebnej przewagi tamci dostali tak straszny wpierdol ze pisaly o tym wszystkie gazety. Wtedy tez trafil poraz pierwszy na okładki gazet. Jedno z przypadkowych zdjęć jakiegos fotoreportera pokazywalo go na trybunie kiedy bil się z kilkoma chłopakami naraz. Jego muskularna sylwetka i duzy wzrost wyróżniły go z tlumu innych rozrabiakow. Na nastepnym meczu na ich trybunie pojawil się obcy człowiek. Nikt go wczesniej nie widział. Szukal rogera i szybko go znalazł. Okazalo się ze był lowca talentow z bokserskiego klubu z locksley. Początkowo roger nie chciał się zgodzic ale kiedy dostal na zachętę kilka funtow żeby przyjść przestal się wahac. Pamiętał bardzo dobrze pierwsze spotkanie. Jego przyszly trener długo nie chciał sie zgodzic aby brac jakiegos chłopaka z ulicy ale gdy tylko go zobaczyl zmienil zdanie. W brudnej malutkiej sali treningowej dostal swoje pierwsze rekawice i szorty w barwach klubu. Tam tez bil się z kims na ringu po raz pierwszy…i chyba wtedy odkrył co go w zyciu tak naprwde kreci. Chłopak którego znokautowal pierwszym ciosem był najlepszy w klubie w jego kategorii. Szybko trener zaczął szlifować jego talent. Praca była ciezka ale owocna. Czas mijal a on walczyl z coraz lepszymi zawodnikami. W sezonie rzadko dawal się komukolwiek mocniej trafic. Nie był zbyt bystry, ale ufał swojemu trenerowi. Ślepo się mu podporządkował. Ten wiedział dobrze jak ma nim pokierowac. Z walki na walke był coraz lepszy. Był szybki jak na swój wzrost i bardzo odporny na ból. Coraz czesciej mówiło się o młodym chłopaku , który boksował jak nikt dotad. Kiedy się pochodzi ci z okolic rose street ciezko wyjsc na prosta w zyciu. On dzieki boksowi nie tylko miał szanse ale mogl pozowolic sobie na wiecej. Jednak kazde pieniadze jakie miał przepuszczal w barach. Na mecze chodzil coraz zadziej gdyz treningi pochłaniały większość jego czasu. Po kilku sezonach wiadomo było ze chłopak może walczyc o wieksze stawki niż wilkadziesiat funtow w spotkaniach klubowych. Wszystko co było związane z jego kariera dzialo się za plecami rogera. Nigdy nie decydowal z kim i zaile będzie walczyc. Zajmowali się tym jego trener i menedżer. Pamiętnego lata 1973 stoczyl 3 wielkie walki. Pierwsza z nich był pojedynek z czarnym i krepym zawodnikiem z jamajki. Był to bardzo doswiadczony zawodnik który kończył kariere. Na trybunach hali zasiadło mnóstwo dzieciakow z east indu. Wszyscy skandowali jego imie. Wszystko to przerastalo trochę rogera- czul się bardzo zgubiony. Cala walka trwala bardzo krótko. Roger po krótkiej wymianie ciosów w pierwszej rundzie trafił murzyna miedzy oczy. trafiony przeciwnik już nie wstal. Wypunktowanie i szal na trybunach. Ludzie wybiegli na ring i podrzucali „swojego” zawodnika. To przeciez on pokonal w takim stylu tak doswiadocznego zawodnika. każdy kogo dobrze kojarzyl. Mieszkal dalej kilka ulic od nich. Nosił ciężkie buty i krótkie włosy. Pil z nimi w barach i bramach. Mimo to każdy z nich podziwial jego wielki talent. Kilka miesięcy pozniej do Anglii przybyl Jon Nordiss z Ameryki. Była to część jego trasy po europie –walczyl w roznych panstwach. Jednak po starciu z Rogerem przerwał reszte zakontraktowanych walk. Bokser był tak zamroczony, że nie był wstanie wyjść walczyć w 3 rundzie. Roger wyladowal na okladkach pierwszych stron gazet. Nagłówki krzyczaly o wilekim talencie zawodnika znikad. Roger zbieral wszystkie wycinki – kazda wzmianke o wlasnej osobie musial mieć. Jego mieszkanie było pelne roznych plakatow ze słynnymi bokserami ale pojawialo się coraz więcej jego własnych zdjęć. Dalej chodzil na mecze i kibicowal swoim ale to już nie było to. Każdy go rozpoznawal i zaczepiał czego chyba nikt nie lubi. Kiedys z tego powodu wdal się w bójkę z jakimś bastardem który wyladowal w szpitalu. Pizda Podała go do sadu i wygrala odszkodowanie jednak pieniadzy za walki, które trzymal jego trener, było wystarczająco duzo aby niezałować tego incydentu – w koncu nie mógł kogoś skopac w bramie – wszyscy go kojarzyli – wrogowie i przyjaciele. A tych pierwszych było wcale nie malo. Kiedys podczas pucharu Anglii jego druzynie udalo się wyeliminowac bardzo utytuowany klub z Cardiff. Niezadowoleni przyjezdni przeskoczyli przez plot i wpadli na boisko wymierzyc ich sprawiedliwość. Chłopcy z east endu nie zastali z zawiązanymi rekami. Wśród nich był nasz bohater. Tlum rozwsciczonych skinow wdarl się na druga strone boiska i zmierzyl się obcymi. W tlumie było widac rogera. Wyróżniał się z tlumu innych posturą. wtedy jakis pojebal zaatakowal go od tylu próbując włożyć mu noz w bebechy. Rogera przeszyl bol i dreszcz zimna przesiedl przez cale cialo. Przed oczami boksera pojawily się czarne plamy. Był dziwnie oszołomiony. Wszyscy gdzies zaczeli uciekac ale on nie mógl się ruszyć z miejsca. Próbował isc ale nogi odmawialy mu posłuszeństwa. Na boisko wpadla policja a on był sam. Padł na ziemię nie bardzo rozumiejąc co się dzieje. Jakis czas potem ocknął się w szpitalu. Na początku był tak slaby ze nie był wstanie nic powiedziec. Potem pojawil się jego trener. Był bardzo niezadowolony. Mowil o zbliżającej się walce z Thomasem Swansonem. Był to kilk lat od niego starszy syn jakiegoś lorda. Był arystokratą, ale boks traktował jako rozrywkę. Mimo to w tym czasie na wyspach nie miał sobie równych. Walka odbyła się pod koniec sierpnia. Roger był w bardzo złej formie ale trener robił wszystko żeby nasz bohater był jak najlepiej przygotowany. Przed walka był bardzo spięty i oszołomiony. Czuł się bardzo źle. Szrama na brzuchu bardzo go bolała. Pierwsze 2 rundy trzymał przeciwnika na dystans. Unikał starcia i mało atakował. Dopiero na początku 3 rundy młody arystokrata trafił go w czułe miejsce – szramę po nożu. Roger zachwiał się, próbował ukryć ból, ale z kazda sekundą zimny dreszcz stawał się coraz trudniejszy do zniesienia. Wnetrzności zaczęły go palić.Czuł jakby brzuch miał zaraz wybuchnać. Nie mógł się skupić na walce. Dostawał sporo ciosów, ale żaden go nie powalił. Gong rozdzielił zawodników. Roger nie bardzo pamiętał jak się znalazł w narożniku. Z jego łuków brwiowych lało się pełno krwi. Całą twarz pokrywały bruzdy. Trener coś na niego krzyczy. Swiatła. Jakieś krzyki na trybunach. Gong. Wstaje. Pchają go na ring. Widzi przeciwnika. Lewy, prawy, nastepny w bebechy.nogi się spodnim uginaja. Cisza. Tlumy kibicuajcych chłopaków z east endu u milkło. Zapadła cisza. Roger chwiał się chwile i upadł. Ring cały się zatrząsł.
Roger długo nie odzyskiwał świadomości. Ocknął się kilka tygodni później. Lekarze tłumaczyli mu co się stało. Że wśrodku ma strasznie zniszczone wszystko i że to cud. Nie nie będziesz mógł się boksować. Może paraliż nóg kiedyś minie. Minął po roku. Od tego czasu chodził powoli. Na zawsze. Nigdy już z nikim się nie boksował. Jego trener dostał wylewu i umarł. Większość jego znajomych przekręciła się albo grzała puszkę. Był sam na świecie.zaczął pracować w fabryce. Tam pracował do teraz. Już wszystko było za nim. Zapalił ostatniego bensona i wywalił paczkę. Zaczęło się robić zimno. Postawił kołnierz w kurtce i wolnym krokiem ruszył w kierunku stacji metra. Ostatni kurs w jego okolice. Późny wieczór. Wolnym krokiem wysiadł. Wkońcu dotarł do jego ulicy. Rose street. W bramie jak zwykle cimierdziało szczochami. Na podworku slychać było awanturujących się pijaczków. Schody skrzypiały pod nim. W domu położył się na łóżku. Był zdecydowany. Zapalił światło w lazience. Karaluchy pochowały się po katach. W brudnym lustrze zobaczył przegranego człowieka. Nalał wodę do wanny. Jeszcze strzelił sobie kielicha. I jeszcze jednego. Wziął brzytwe która golił się co rano. Ułożył wygodnie. W wannie. Woda była bardzo goraca. 1…2…3….naprawdę zachciało mu się spać. Potem się obudził jeszcze na chwile ale zaraz szybko zasnął.

Koniec opowiadania….special edition x-mas story.
Do nickiego wruce po swietach.
wszystkiego najzajebistrzego z okazji swiat. ciekawego zycia, wyrozumialych sasiadow i tego konfort psycho-fizycznego ze w waszym portfelu znajduja sie zawsze tyle pieniazkow ile macie ochoty. oi!