pam pam
?.no tak była to corka tego wrednego skurwysyna.tego wąsatego, grubasa, którego chyba jedynym zajeciem w pracy było szukanie i kablowanie na pracownikow w jego hali. Był jak pierdolony karaluch który się pęta bez celu. Zawsze z czystym kołnierzykiem, krzywym uśmiechem. Widział kilka razy jak jego córka przynosi mu drugie sniadanie do pracy. Swoja droga ? pomyślał- wcale się nie dziwie ze tak się tam spasl skoro i tak caly czas się opierdala i kabluje na innych. Czemu się tak mi przyglada?rzeczywiście patrzyla na niego ?chociaż bardziej wyglądało to jak spojrzenie skomplacego psa niż dziewczyny. Cos z nia było zdecydowanie nie tak. Jej ubranie było lekko pomięte i przykurzone co wskazywaloby na to ze przestala być grzeczna dziewczynka swojego kochanego tatusia.. na szyji zauważył troche zaschniętej krwi a w uchu przebita krzywo agrafke która z duma prezentowala. Pierwsza przewala narastajaca cisze :
- oi- próbowała żeby zabrzmiało to najnaturalniej na swiecie -gdzie jedziesz?
Nicky udal ze wyrwala go z zadumy i ze zauwazal ja dopiero teraz.
- witaj. ?.na rumb end poimprezowac ..wskazal na paczke piw
- mogę zabrac się z tobą ?
nicky zauwzyl cos jeszcze. Ze bardzo ale to bardzo mu się podoba. Nie wiedział czemu. Była troche brudna co prawda nie była skinhead girl ale miala jakis dziwny blysk w oku, ostry jak brzytwa. Z pod skruconej spódniczki od mundurku wystawaly zgrabne nogi. Miala krotkie ciemne wlosy ?teraz były troche brudne?. nickiemu przyszlo od razu namysl ze kilka ostatnich dni musiała chyba spędzić spiac na śmietniku?
- no wiec ?????- niemal krzyknęła
- tak ?- nicky poczul się co dziwnie zastraszony?- jasne ? powiedział zupełnie zgaszony.
dalsze czekanie i podroz kolejka upłynęła pod znakiem dziwnej rozmowy. Gadali ze soba tak jakby znali się od lat. Czul ze wszystko co do niej mowi ona wie i czuje to samo ?i nawet slowa nie sa za bardzo potrzebne?rownie dobrze mogliby się rozumiec bez nich. Okazalo się ze autokratyczny ojciec wywalil swoja ukochana corunie na ulice ?nie powiedziala czemu ale domyślał się ze ten leniwy tłuścioch musial mieć jakies odchyly sexualne. Jej smutne wielkie oczy zaczely go fascynowac?wypili wszystko co nicky kupil w sklepie ale atmosfera nie rozluźniła się czul się swobodnie w jej towarzystwie jednak w glebi duszy czul ze poza tym ze chce się z nim bzyknąć będzie oczekiwac czegos wiecej?
rumb end nie można nazwac jednoznacznie dzielnica miasta. Była polozona z dala od wielkich fabryk i hut. Tylko gdzie na linii horyzontu majaczyly wielkie szpony brudnego miasta. Powietrze tu było wyjatkowo czyste i lekkie. Niska stara zabudowa i wszedzie uśmiechnięci starsi ludzie, spokojnie wypełniający swój kolejny dzien zycia ?atmosfera nie do zniesienia dla nicky?ego. Na szczescie tuz za tym była stara glinianka. Było to idealne miejsce na relaks bo dlugim tygodniu tyrania. Szli w milczeniu obok siebie. Kiedy nicky spróbował wziąć ja za reke zgasila go lodowatym spojrzeniem. Wprawilo go to w duze zakłopotanie. Czy to była tylko gra ze strony ? czy może za malo jeszcze wypila ? kiedy wszedł do sklepu grzecznie czekala na zewnatrz. Patrzyl na nia z za sklepowej szyby?z jednej strony chciał jej pomoc?a drugiej wiedział ze prędzej czy pozniej skonczy się na sexie. Z zamyslenia go wyrwal sprzedawca.
- To nie muzeum. Kupuje pan cos ?
chwile pozniej mijali tablice dumnie oglaszajaca ze wlasnie przekracza się granice miasta?skrecili w bok?w rowie leżała wielka zkorodowana tablica. Chwile pozniej ich oczom ukazala się zdewastowana brama. Jedno skrzydlo elzalo na ziemi zapraszając co bardziej odważnych do wejścia. Tuz obok była spalona strozowka? z nieba lał się strzny zar. Było koszmarnie goraco. Wypity wczesniej alkohol udezyl mu do glowy.zaczal sie pocic?rozjerzla się wokół?nikogo nie było?byli sami?
- o nie ? jęknął..potrzebowal tego. Potrzebowal balangi. Kumpli. Nowych twarzy. Atmosfery, która pozwalala zabic szara monotonie zycia?nic . pewnie cos pomylil?pewnie chodzilo o inny dzien. Stal dluzsza chwile mocno wkurwiony. Jedyne co wtej chwili moglo go uratowac to zimna karpiel.
Po kilku minutach znaleźli odpowiednie miejsce. Niedaleko mieli do skarpy z której można było poskakac. Byli sami. Dookoła slonce palilo każdy skrawek ziemi. Popatrzyla na niego z blyskiem w oku?
-masz zamiar kampac się w ciuchach ? poczym zanim zdrzyc powiedziec cokolwiek była już naga. Patrzyl z nieukrywanym podziwem na jej mlode cialko. Miala delikatna sylwetke. Jej male delikatne piersi bardzo przypadly mu do gustu. Chwile pozniej skoczyl w dol ze skarpy.
Kiedy dzien się już kończył byli niezle najebani. Wypili oboje zdecydowanie za duzo. Nickegmu coraz trudniej było się powstrzymac a dziewczyna widac ze nie miala nic przeciwko temu? poczul jej drobne usta. Delikatne. Poczul jak jej piersi ocieraja się o jego cialo?
Ocknął się kiedy było już bardzo ciemno.
(TERAZ DWA ZAKONCZENIA BO ZA HUJA NIE WIEM na które się zdecydowac)

1.) chciał ja przytulic ale nikogo nie było..zerwal się szybko?jej ubrania leżały tuz obok jego.. jej nigdzie nie było?nagle sobie przypomniał jak powiedziala wtedy :
-chciałam przezyc jeden wspanialy dzien wiecej już niechce ?.
2.) wyciągnął reke żeby przytulic się do niej?ale nikogo nie było..podniosl glowe i zobaczyl ze jest sam. Przykryl się kocem i postanowil pospac żeby szybciej wytrzewiec. Znowu zostal sam. Przypomniał sobie jak odchodzila..widzial ja przeciez zawołał cos..nie pamiętał co?nawet nie pamiętał jak miala na imie?może cos na p ? może na d ? nie pamiętał..moze wszystko mu się rozmylo?nagle usłyszał straszny dzwonienie. Zerwal się znow. Leżał w swoim lozku. W swoim pokoju na 3 pietrze kamienicy przy rose street. Wlasnie dzwonil budzik . to był tylko sen????..