pam pam
- masz takie sliczne oczy-wyszeptal, poprawiajac swoja grzywke ktora spadla mu na oczy. objal ja mocniej ramieniem i przytulil.ona polozyla glowe na jego piersi.
- musisz koniecznie poslychac tej plyty, moim zdaniem jest najlepsza… wiesz te smutne teksty, takie prawidziwe ..wiesz i te jego aranzac…
- stul pysk kurwa ciulu albo ci przyjebie – nicky nie wytrzymal. jedyna rzecz o jakiej marzyl to cisza i spokoj. spokoj i cisza. wlasnie skonczyl kolejna 12 godzinna zmiane w fabryce. ostatkiem sil dotarl do przystanku autobusowego przed fabryka. z trudem powstrzymywal oczy przed zamknieciem. nie przeszkadzal mu padajacy deszcz. nie przeszkadzalo mu to ze znowu pracowal za 2 pracownikow. nic mu nie rpzeszkadzalo. cisza i spokoj. autobus przyjechal lekko spozniony ale to tez nie bylo juz wazne. rzucil monety kierowcy i wszedl na pietro autobusu i lozyl sie wygodnie w fotelu i probowal zasnac. jechal ta linia codziennie az do petli wiec nie bal sie o nic. az do mementu gdy usiadla kilka przystanku dalej para brudnych smierdzacych hipisow. rozlozyli sie przed nim w swoich brudnych smierdzacych swetrach i zaczeli halasowac.gadac.byc.cisza przerwalo spaniecie autobusu,z poloczone lekkim szarpnieciem spowodowanym hamowaniem.
- lytham square, oxford road – kierowca krzyknal nazwe przystanku.
-zdaje sie ze to wasz przystanek , mlody- nicky zaserwowal swoj najwredniejszy usmiech. zamknal oczy ulamek sekundy pozniej uslyszal na schodach autobusu szlest miekkich butow.zamknal oczy i zasnal. …zerwal sie polgodziny poznej kiedy autobus zakrecalna petli.na pietrzse byl sam . chcociaz chwile pozniej zobaczyl 3 mlodych lepkow ciegla patrzacych sie na niego. mial przeczucie.wysiedli przed nim pierwsi. jeden wszedl do sklepu na rogu 2 zostalo na zewnatrz. minal ich. spokojnym zmeczonym krokiem. 5 minut jeszcze i do domu. dom. nagle przypomnial sobie towarzystwie z autobusu. z powoli zapadajacym zmroku dojrzal jednego znich jak idzie rownolegla ulica… nicky nie wachal sie dlugo skrecil szybko w tylnia uliczke. wszystko szlo zgodnie z planem- tka pewnie sadzili jego przeciwnicy. jeden znich byl juz na koncu ulicy. szedlw jego kieruhnku. nicky podejrzewal ze 2 jego koelgow bylo ztylo..wszystko sie zgadza. przyspieszyl kroku i wlozyl rece mocniej w kieszenie. zaraz sie znim zobaczy. 15 metrow….10…metrow juz widzial jego oczy..pewne…zle.5 metrow.
krok w bok zastopil mu droge. w ciemnosci blysnelo ostrze.
- wyskakuj z kurtki hu..-nie zdoarzylo d konczyc. powietrze wyszlo0 zniego. nicky wyprzecil przeciwnika zrobil szybki wypad do przodu, zchylil sie i przyjebal kastetem w slot. przeciwnik zlapal sie i polecial do tylu nie przygotowany na zaden atak. nicky szybko poprawil kopniakiem podcinajac go. nastepny kop byl w glowe. uslyszal dzwiek w jaki odbija sie glowa od bruku. szybko sie odwrocil nie bylo juz 2 kolezkow. poprawil sie i usmiechnal.-w tym sezonie aprki znowu w modzie – pomyslil. szybko przeszedl kilka uliczek i wszedl do domu. pod drzwiami lezaly 2 koperty.w jedna byla pusta