skinhead blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2006

pam pam
dzień nie wskazywał że cokolwiek Sie wydarzy. właściwie pomijając milion innych spraw jakiś innych ludzi które zupełnie nie dotyczyły jego to nie działo Sie nic. Czas tego dnia płyną powoli acz nerwowo. nicky z utęsknieniem czekał na odpowiednia chwila. był juz w mieście. wrócił. nie wiedział na jak długo. ale to właśnie dziś miał Sie znia spotkać. kiedyś należeli do jednej bandy. potem sie sprawy pogmatwały. potem jeszcze bardziej zaczęły sie gmatwać kiedy jego tutaj nie było. potem byla smierc jej siostry blizniaczki. i smutny pogrzeb na ktorym go nie bylo.
p i d byly nie rozroznialne. z wygladu. ta sama burza brazowych falujacych wszedzie wlosow. te same oczy -ogniki. i ta sama fala na grzywce ktora nadawal im zawadiacki wyglad.roznil je charakter. i temperament. LAMUS. punkt 6. to byl knajpa ich mlodosci. sa rozne miasta, ale kazde z nich mniej wiecej w samym swoim sercu dworzec kolejowy. male serce poloczone zylami z innymi sercami za pomoca aort, zyl i tetnic pociagow pelnych ludzi. niekiedy zyly zeby wydostac sie z gestej tkanki miasta sa schowane gleboko pod ziemia innnym razem sa
to wysokie nasypy dzielace miasto na dzielnice w ktorych ciagle trwa wojna pomiedzy zlymi a jeszcze gorszymi. pod takim wlasnie nasypem miescil sie lamus. w ciagu roznych pomieszczen gospodarczych, ktorych jedynym celem bylo podtrzymywane na swoich plecach pedzacych pociagow, znajdowalo sie miejsce ich spotkania. dawnego lamusa. nicky przyszedł o czasie. na rogu ciagle znajdowal sie burdel. choc mozna by sie zalozyc ze panienki byly wymienione ze 3 razy odkad byl w tamtej okolicy.uliczka byla waska, wybrukowana starych jak swiat niemieckim brukiem. szedl powoli wsrod aut za parokowanych pod kolejnymi arkadami. z przeciwnej strony szla ona. zawsze podziwial ja za to w jaki sposb sie ubierala i wiedziala jak sie ubrac zeby meszczyzni dlugo po jej przejsciu ulica pamietali o jej ksztaltach.staneli pred wejsciem. otworzyl jej drzwi. weszla bez slowa.
wyglad knajpy nie zmienil sie przez te wszystkie lata. bylo to male miesjce poniewaz nasyp dosyc waski a przesla podtrzymujace tory byly bocznymi scianami. na stoliku obok okna kimal jakis podrozny z czarna skorzana torba.osiedli tam gidzei zawsze siadala i ch banda w koncie po lewej. rozjerzeli sie.
- to miejsce wyglada zuplenie inaczej.szkoda- rzucila wkoncu zeby przerwac milczenie.
zapalila. chciala go poczastowac. chwile potem pojawilo sie piwo.
- wiec …co slychac?- zagadnal w koncu.- troche zmienialas sie.
= daj spokoj ostanti raz widzelismy sie kiedy bylismy dziecmi. a przychodzilismy tutaj bo stary B sprzedawal nam piwo, nie robil problemow z tego powodu…pewnie dlatego ze nikt i tak do niego nie przychodzil.
- no fakt. jesli juz byla tutaj policja to tylko zeby zwinac dziwki z burdelu na koncu ulicy.
znowu cisza. teraz widzial ja z bliska. zmienila sie przez tych kilka lat. jesli bys chcial powiedziec ze wydoroslala to bylo zle slowo. dalej byla ta sama dziewczyna z proca. tylko ze teraz wygladala jakby sie zestarzala. nie bylo w niej doroslosci. zmeczone dziecko. kilka zmarszczek pod oczami. powazniejszy wzrok i ostrzejsze zeby.nie wytryzmala.
-dlaczego kurwa cie nie bylo wtedy kiedy byles potrzebny ?-oblizala wargi.- nic nigdy dobrego nie wyniklo z towich debilnych pomyslow, a w tedy kiedy mogles sie na cos w koncu nam przydac to musiales wyjechac.nie wiedizal co powiedziec.
-musialem………tak wyszlo -dodal ciszej.
-kurwa nicky kiedy zaczely sie problemy z dragami. kiedy zaczelismy kurwa zchodzic na samo dno ciebie tutaj nie bylo. spuszczajac wzrok zoabaczyl jej rece pokryte dawnymi bliznami.
-moja siostra byla najslabasza z nas wszystkich. kurwa ja zwasze wolalam timmyego…a wiesz ze ona by poszla za toba do piekla. tylko ty mogles jej przemowic do rozumu. jesliwtedy bys przyjechal,jesli bys wtedy byl moze by nie skoczyla. lyk piwa. kolejne piwo.
-a pogrzeb? kurwa nie mogles sie na nim pojawic co ? kurwa wiedziales. mowiles ze to duzo dla ciebie znaczy i huj nie bylo cie. zreszta to byla chyba jedyna taka okazja bo wiekszosc osob co byl awtedy juz tez nie zyje.
zywe trupy odprowadzaly trupa. niezle nie?
przed knajpa z piskiem opon zachamowal stary mercedes c kombi. za parkowal pod dziwnym katem a z auta wytoczylo sie dwoch kolesi. ubrani byli w typowy dla okreslonej klasy gnagsterow sposob.jeden znich wyraznie sie zataczal. wyblekotal cos do kierowcy i wizal od niego kluczyki. nicky wychwycial jakby mowil „dla bezpieczenstwa”. oboje staneli w drzwaich i popatrzyli na nickego i jego przyajciolke. nagle nasypem przejechal jakis pociag. czas w knajpie nagle sie zatrzymal. w czenise kiedy ciezkie cielsko pociagu pokonywalo kolejne metry tory wszystko w knajpie sie trzeslo. kierowca wzedl chwiejnym krokiem do kibla. nicky preczywal ze beda klopoty. pijany usiadl przy ich stole na przeciw nickego. przez chwile patrzyl mu w oczy aby nagle chwycic za krawedz stolu i popchal go w strone nickego. nicky zablokowal stol noga. przeciwnik poczerwienial na twarzy i wysyszal zapijaczony:
- to nasz stol, spierdalaj mlody. jedynym problemem bylo to ze ciagle ise silowal ze stolem.nicky przesunal blad w jego strone.piwo wylalo sie na stol i przygwazdzil kolesia do lawy okalaujacej.
- kurwa chyba pomylies stoly.podniosl sie i jego piesc wystrzelila w szczeke gangstera. oprzyto,nial troche ale kolejny cios i pojawila sie krew na jego twarzy. nicky szybko odskoczyl aby zmiezyc sie z wlasnie wychodzacy z kibla kierowca. przywalil go 2 razy drzwiami a kiedy ten sie wytaczal podcial go.padajac uderzyl glowa w lawe i z jescze wiekszym hukiem walnal zemdlony o podloge. chwycil ja za reke -spadamy. juz byli przy drzwiach kiedy w glowie zaswitala mu mysl. podbiegl do pijanego gangstera i przywalil mu z buta w nos. kiedy sie osuwal na ziemie wlozyl mu reke do kieszeni i zabral kluczyki.
-mamy transport. chwile potem siedzieli w aucie. kiedy z knajpy wylecial pijany byli juz kilkanasice metrow za knajpa. przyspieszal pedzac pod prad waska uliczka. jesli z naprzeciwka wyjechalo by auto nie mial by szans jechac dalej. w lusterku widzial biegnacego i zataczajcego sie rywala. widzial z jaka desperacja pomimo jego stanu go goni. nagle sie zatryzmal i wyciagnal bron. bylo juz zapozno wlasnie wyjechal zwaskiej uliczki na kilka pasmowy tunel pod przejazdem kolejowym. uslzyseli glosni strzal odruchowo wtulili glowy w ramiona mi moze kula nie mogla ich siegnac. popatrzyla na niego i sie usmiechnela.
-kurwa…wiem ze powinnam cie nie nawidziec ale …
-nie rozklejaj sie, podaj mi fajke dawno nie palilem.
przejechal prosto kilka skrzyzowan.
-gdzie teraz uciekamy?spytala
- a czy ktos nas goni? czy wiemy przed czym tak uciekamy? zdjal noge z gazu. silnik chodzil sprawnie. auto
odpalilo od pierwsego razu. – gdize teraz? moze za miasto chcialbym zoabczyc czy to jezioro przy zwirowisku dalej jest…….
okazalo sie ze zwirowiska juz nie ma. zawrocili. kiedy jechali w kierunku miasta nicky zatrzymal auto na parkingu przy motelu.
-teraz pewnie nazwiesz mie strasznym skurwysynem i mysle ze masz racje.
- tak – pocalowala go namietnie. – brakowalo mi ciebie. wynajmijmy pokoj i zapomnijmy o tym wssytkim.
+++++++++++
patrzyl na jej nagie cialo kiedy przewalala wszsytkie rzeczy w poszukiwaniu papierosow. na dworze bylo ciemno. bardzo ciemno w szyby stukal deszcz.
-kurwa skonczyly sie fajki…
powinien wiedziec…
-kurwa jego mac zabila bym za fajke…
a moze wiedzial…rzucil jej kluczyki- sprawdz zaloze sie ze w schowku w aucie cos znajdziesz.
-ok.
Nawet nie zadazyl sie pozegnac…
to co pozniej sie wydarzylo jest troche skomplikowane. po pierwsze oboje wiedzieli ze weznie auto i pojedzie do miasta.nicky mogl to przewidziec. wiedzial tez ze musza sie trzymac razem. bo juz nie wielu z nich zostalo i predzej czy pozniej wroci do niego i byc moze uda im sie zostawic wszystko. zaczana od nowa wnowym miejscu. nicky nie mogl jednak wiedziec ze gangster ktory zanimi gonil nie strzelal do nich. przylozyl bron do swojej glowy. nie mogl wiedziec ze kierowce tej nocy w ktorej oni spali w motleu spotkala brzydka smierc z owodu utraty krwi i podtopienia poprzedzona dlugotrwalymi torturami. gdyby *** chciala naprawde zapalic to by zajrzala do schowka. wiedzialaby wtedy ze jedzie autem kurierow mafii. nie spotkala by ja tak szybko pewnie smierc ze strony gangsterow. w polswiatku szybko sie rozeszla informacja ze ktos ukradl auto z towarem mafii. szybko namierzyli auto….*** lezala z 2 kulami w brzuchu w aucie myslala o tym ze nie powinna zostawiac Nicky’ego. powinna odrazu znim jechac..przed oczyma tanczyly jej czarne plamy. nagle drzwi od auta sie otworzyly i ktos strzelil jescze 2 razy w glowe.

pam pam
SupportDenmark3PL.png


  • RSS