skinhead blog

Twój nowy blog

pam pam
?…kto będzie następny? Ona czy jej siostra. Może to będziesz ty…?. Z głośników wydobywał się głos Lesława z Partii.
Uwielbiała tą piosenkę. Może dlatego, że była to piosenka o niej samej. Tylko, że ona była sama wśród ludzi. Nie miała siostry.
Wsłuchując się w słowa piosenki powoli usiadła w miękkim fotelu. Na stoliku obok leżały dwie żyletki i skalpel, obok stała szklanka z alkoholem. Na podłodze porozrzucane agrafki, stare butelki od wina i piwa. W rogu pokoju nie zaścielone łóżko. Po drugiej stronie małe biurko, wieża oraz stos płyt i kaset. Nic więcej do szczęścia nie było jej potrzebne. Zresztą w takich ciężkich chwilach jak ta wystarczało ostrze noża kuchennego aby na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Nie miała już siły się wykłócać. Nie miała siły aby tracić bliskie osoby. Nie potrafiła więcej patrzeć na to co wyrabia się wokół niej.
Najpierw głębokie westchnienie zaraz po tym łyk magicznego płynu. Pod swoimi palcami poczuła coś ostrego. Żyletka. Jeszcze czysta ale wcale nie chciała jej dotknąć. A teraz … wcale nie chciała jej puścić. Robiła to już tyle razy. Dlaczego nigdy nie dokończyła? Wspomnienia zakrwawionych rąk i skalpeli coraz bardziej ja dręczyły. Przed oczami stanął jej widok kiedy to usiadła pod biurkiem i z desperacją próbowała zatamować krew. Bezsilna ze łzami na policzkach. Zaczynała ją wtedy zlizywać. Była słodka jak wszystko czego ona sama nie osiągnęła . potem tygodniami ukrywała rany i blizny na rękach.
Teraz miała szansę. W domu nikogo nie było.
Za oknem zaczęło się ściemniać.
Po cichu usiadła w pustym rogu pokoju. W myślach powtarzała sobie: ?nie będzie już więcej cięcia, nie będzie okaleczania się, nie będzie blizn. To już ostatni raz.? Wolno przeciągnęła żyletką nad nadgarstkiem potem nad drugim. Krew wielkimi kroplami kapała na wykładzinę i jej skarpetki. Zapatrzyła się na kałużę, która zaczęła się właśnie robić. Po pewnym czasie przez jej głowę przebiegła malutka myśl: ?przecież mam jeszcze dla kogo żyć, przecież mam jeszcze marzenia?. Z trudem podniosła się na nogi, lecz one były już zbyt słabe żeby ją dłużej utrzymywać. Oparta o ścianę próbowała się czegoś złapać, ale na ścianie nic nie było. Nagle przed oczami zrobiło jej się ciemno. Upadła na podłogę nic już nie czując. Zbyt późno się ocknęła, zbyt późno podniosła. Teraz zostały tylko dwie wielkie czerwone plamy na ścianie od rąk, które nie zdołały już się uratować a na podłodze ona. Brudna od krwi i już nieżywa.

pam pam
Nicky skoaczyl za drobna sylwetka . blysk swiatel. Pisk hamulcow. Przez chwile skamnieal jednak poczyl ja go szarpnela i razem polecieli na drugi peron. Wpadl na nia i przez przypadek jego reka znalazla się na jej pośladku. Może szok może to ze odwaga u dziewczyn bardzo mu się podobala ścisnął ja. Lekko podskoczyla jednak zamiast dostac wtwarz zobaczyl zawadiacki uśmiech
-musisz sobie na tow zazluzyc chłoptasiu. W swoim czasie?..
Nicky próbował cos powiedizec ale pociągnęła go za reke. Nie było sensu dalej tam stac. Modsi mogli się pojawic w każdej chwili. Policja tez. Biegli szybko przez jakies korytarze metra. W koncu schdami do gory wybiegli na powierzchnie. Skrecili w ciemny zaułek i schowali się za śmietnikiem. Przyciągnął ja do sibie mocno. Czul jak ze zmeczenie serce jej wali. Ta jednak nie prbowala się wyrwac tylko przylgnęła do niego iusmiechnela się .
-dobra noc ja jakas rozrube nie ? jej oczu błyszczały mocno. Położyła mu race na policzkach i spojrzała w oczy.
- chcesz mnie wyruchac ?
Nicky wiedział ze odpowiedz jest zbedna. Włożył jej jezyk do ust i zaczal calowac. Czul jej stłumiony oddech i szybko twardniejajce sutki pod obcisla polowka. Nagle pociągnęła go w tyl. Usłyszeli stukot butow. Oboje przylgnęli do zimnej sciany ciemnego zaułka. Chwile potem cisza. Odczekali chwile dla bezpieczeństwa i wyjrzeli. Nicky zobaczyl w świetle lamp na koncu ulicy tłumek w pedalskich płaszczykach i rzad stojacych skuterow.
-daleko masz do domu ? zapytal.
- tak?..
próbowała cos powiedziec ale jej nie słuchał.
- schowaj się tu. Jak ulyszysz skuter to ?..
- nie dasz rady- uśmiechnęła się do niego wrednie.- ale to masz na zachętę .
przyciągnęła jego rece do siebie i położyła na piersiach.
-jeśli się postarasz mogą być dzis twoje.
Nicky nie bardzo pamiętał co stalo się pozniej. Jakies 10 sekund pozniej siedział ja pierwszym skuterze, mocnym kopniakiem w szczeke wywalil najbliżej stojacego modsa. Ktos nieopatrznie zostawil kluczyk w stacyjce.
-ale pech ?mruknął nicky i ruszyl ostro pochylając się jak najmocniej gdyz nad jego glowa świsnął rzucony lancuch. Nie bardzo widział co się dzialo. Przed ocami lataly mu ciemne plamy. Przypomniał sobie ze ma wziąć p??nie pamieta jakim cudem ale usiadla przed nim a on ja mocno objal. Pościg był tuz tuz . tego wieczora był bardziej trzezwa od niego. Pedzli na zlamanie karku. Jechali jakims waskimi uliczkami pod portem. Glowa porusz mu spadala. Objal ja i położył jej rece na jej piersiach. Czul ze jej się to podoba. Jeździli po pustym targu rybnym. Wśród śmierdzących budek w których na codzien ludzie sprzedawali ryby było pelno kretych uliczek w których można bylosie schowac. Szybko zgubili pocig. Nicky pod niosl glowe. Poczul ostry powiem zimnego powietrza. Jechali prez jakis wielki most. Kiedy się skończył motor zaczal zwalniac.
- no coz wysiadka, mamy pusty bak.
- jebany szmelc ? zmienil temat- daleko masz do domu ?
- to już bliziutko.
Chwile pozniej był już u niej. Mieszkala sama. Na ziemi pelno było starych gazet. Mówiła ze nie chce jej się sporzatac. Mieszkanie było duze i stare. Położył ise na kanapie przez rozwalonym telewizorem.
-nie wierzysz telewizji ?- spytal nicky
- a po pijaku się rozbilo ? wyszczezyla się- po co wpadłeś do mnie ? chciałeś mnie odprowadzic ? dziekuje bardzo już doszlam do siebie. Jestes wolny. Dzieki za fajny wieczor.
Nickyego zamurowalo przeciez chciala czegos innego. Nadmiar wypitego alkoholu sprawil ze nie poddal się jej woli. Powoli wstal. Nagle wybuchla smiechem. Rzucila musie na szyje i przewrucila na kanape.
-jeszcze z toba nieskonczylam- pocałowała go w usta- mysle ze warto z toba zaszalec.
Zaczela go namiętnie calowac . ściągnęła bluzke . jego oczom ukazaly się duze piekne piersi. Pochylila się nad i wyszeptala :
Liz je. Podobaja ci się ?
Nicky bez slowa zaczal draznic jej szybko powiekszjaace się sutki. Jego rece ścisnęły je. Pod nicky o szalala lizal je bez opamietnaia. Podnieśli się razem . nicky zrzucil z siebie polowke a ona zajęła się ciezkim wojskowym paskiem. Jednym ruchem otworzyla rozporek i szybko zaczela ssac jego twardniejącego kutasa. Nicky pocxzul jej drapieżne żeby i zwinny języczek. Nikt mu dawn tak dobrze nie robil laski jak ona teraz. Patrzyl z gory na jej falujące piersi i polyskujaca bizuterie w ciemności.
-co spodobalo ci się ?- mruknęła i przeciągnęła się- teraz pokaz mi na co ciebie stac.
Już w samych majteczkach i białych podkolanówkach położyła się na wielkim czerwonym potelu i rozłożyła nogi. Nicky zaczal delikatnie masowac ja prze majtki. Czul ze jej cipka była bardzo wilgotna.
- no dalej. Postaraj się bardziej ?.moze ci pomoge ??
oplula sowje palce i włożyła je sobie pod majteczki. Przez jej cialo przeszedl dreszcz. Nicky pochylil się i zaczal ja lizac.. rozszerzyl jej szparke i jezykiem doprowadzal do szaleństwa. Czul ze jej się to podoba. Jej oddech staawl się coraz szybszy. Szparka coraz bardziej wilgotna a jeki coraz głośniejsze. Zaczal władać paluszki do srodka. Jej wnetrze było bardzo ciasne i delikatne. Zaczal lizac ja jeszcze mocniej. Odchylila glowe do tylu i przyciągnęła jego twarz mocno do swojej rozgrzanej cipki.nicky chwycil ja pupe i lekko podniosl do gory p chwycila go za reke i włożyła sobie jego palc do buzi. Udawala ze bawi się tak jego kutasem. Strasznego go to podniecilo.. już już juzzzzz zostaw?mmmmm- nicky przestal ja lizac- przestan niechce dojsc za szybko ?wypiela się na fotelu. Zobaczyl jej idealna pupe. Chciał w nia mocno wejść,?..
-nie nie nie chce twojego kutasa jeszcze- wyliz mnie do czysta?.
Nicky był bardzo podniecony. Nie wiedziec czemu poddal się temu kaprysowi. Nie męczyła go ta gra. Wrecz przeciwnie przyochodzila coraz wieksza fantazja. Palcami rozchwylil posladski żeby wejść glebiej jezykiem. Zaczal ja lizac mocno.. czul jak się porusza w przod i w tyl. Coraz monicie j napierajaac na niego. Wkoncu odchylila się do tylu i nagle nicky przejechal jezykiem po jej odbycie. Poczul jakby cala jeszcze bardziej się podniecila zaczela poruszac ise inaczej. Podniecenie niczego sięgało zenitu. Powoli zaczal lizac jej kakaowe oczko. P Zaczela się wic na boki. Przesunęła reke nizej i zacela się sama bawic swojaj cipka.
- Liz je?proszę?Liz?obluj je mocno?zrobil posłusznie co chciala. Włożył 2 palce do jej cipki zaczal jej robic dobrze lizac oczko. Czul ze bardzo się jej to spodobalo. Jeczlaa mocno i tak glosno jak nigdy nie słyszał. Podniosl się i włożył jej swojego twardego kutasa od tylu. Chwycil za posladki i zaczal ujerzdzac.
- tak pieprz mnie?pieprz mnie mocno?.aaaaa?mmm..tak?mocniej .
czul jak napiera na niego ze chce mocniej czuc go w sobie. Oplul jej kakaowe oczko jeszcze raz . i włożył jej tam paluszka. Pochylil się i chwycil ja za piers druga reka.
- chcesz jeszcze ? tak ? czujesz mnie mocno ? nicky chodzil w nia coraz gwałtowniej i mocniej. Czasem wychodzil z niej caly żeby wbic się w nia znowu mocno.
- Aaaaaa daj teraz ja?-wypiela się jeszcze bardziej i sama zaczela wkładać sobie paluszka do kakaowego oczka.
uuuu?.tak??.nicky ?.jestem już blizko?szybciej- wypiela się mocno. Jego biodra odbijaly się od jej poslakow. Masturbowala się coraz szybciej?..aaaaa?..wygiela się cala w luk?.chwile potem obrucila usmiechnieta?.- tak tego mi było trzeba?chcesz jeszcze ?
chwyciala jego kutasa ui zacela szybko ciagnac. Lizala go mocno tak jak lubil.
- no dalej ?.oblej moje piersi?- dalej..one chca tego?.- nicky zamnkanl oczy i odprężył się. Poc whili poczul wielka ulge. Niemogl się dłużej utrzymac na nogach z trudem położył się osrewujac jej wspaniale piersi cale oblane jego sperma.
KONIEC. No i jak ? :D :D zboczku ?

pam pam
Droga do knajpy dluzla mu sie niesamowicie. nicky pierwszy raz odczuwal tak wielkie zdenerwowanie. tymbardziej z takiego powodu. 2 tygodnie temu poznal prze urocza panne ktora od razu od pierwszego spojrzenia na nia czul ze chce z nia byc. bylo cos nie pozwalallo mu od niej oderwac oczu. nie wiedzial dokladnie co to bylo. ale to nie bylo wazne i nie myslal o tym. przede wszystkim chcial dobrze sie zaprezentowac. wiedzial ze nowa polowka czy dobrze wypastowane buty nie robia na niej zadnego wrazenia gdyz nie byla pierwsza lepsza panna ktora mozna bylo zdobyc i zostawic sama w lozku na drugi dzien.
- uu nicky ales sie odstawil – wrzasnal timmy
nicky przez chwile nie wieidzal co powiedziec. byl tak zamyslony ze nie zauwazyl jak do brmay wszedl jego kumpel.
- a no trzeba- usmiechnal sie- specjalna okazja.
- wiem wiem slyszalem , warto ?
-musze leciec, oi.
czas do uplywajacy do spotkania minal niesomowicie szybko. ulice ktorymi szedl byly puste albo pelne. nicky nie bardzo wogole pamietal ktoredy szedl i na ktorej stacji metra wsiadl zeby dojechac az do greenich park. jego glowe zaprzataly tysiace mysli ktore krazyly wokol jednej rzeczy – spotkania z P.
stanie pod klubem bylo tortura niedozniesienia. czas dluzyl sie niesamowicie a nerwowe rozgladnie sie na bokii nie pomagaly. w koncu uslyszal zegar ktory wybijal gdzies w oddali 9 godzine… ciagle nic.. niebylo jej. w tluimie spacerujacych osob nie widzial punkow skinow i dosyc duzej ilosci modsow. prawde rzeczy powiedziawszy nie interesowalo go nic innego. a bylo to powazny blad. odrazu jego poddenerwowanie zostalo zauwazone przez grupke modsow ktorzy stali tuz obok niego. ciche porozumiewacze szepty i u penwnianie sie ze jest to ktos obcy nie wzbudzily zainteresowania. blysk lancuchow wystajacych spod dlugich ciemnosarych plaszczy tez uszly jego uwadze.
w koncu po jakims czasie ktory dl anickego wydawal si enieskonczonoscia na horyznocie w tlumie przypadkowych ludzi pojawila sie ona. chwile potem moglo byc za pozno. w czasie kiedy gang ruszyl w jego strone on niezauwazajac ich, razem z P wszedl do knajpy.w tlumie dziwnych obcych twarzy czul sie troche nie swojo to byla zdecydowanie jej czesc miasta. inni ludzie, inne kluby nawet inna muzyka gdyz z glosnikow saczyl sie the jam za ktorym srednio przepadal. znalezli wolne miesjce gdzies z boku. nie pamietal oczym znia rozmawial . kazde zdanie ktore wypowiadal bylo dlaniego jednym ielkim de javu. czul ze zna ja od lat ….
wypity alkohol o dziwo nie dzialal na nia tak mocno jak na niego. jakims cudem pamietal co nieco o jakims wyjsciu na parkiet… koniec koncow ocknal sie na lawce na stacji metra tuz obok P. czekali. nagle do jego uszu dobiegl znajomy chrzest butow i brzek lancucha. do tego dzwiek wywalonego kosza. w dlugim hallu echem dobijaly sie dzwiek ciezkich butow i jakis glosow. glosow nie wrozacych nic dobrego. nicky obejrzal sie dookola. na peron wlasnie weszlo 5 zawszonych modsow. z pod niektorych plaszczy bylszczaly lancuchy. jeden wyciagnal kastet. nicky obejrzal okolice. obok lawki jeden kosz na smieci ktory moglby powalic jednego znich. nie ma dokad uciec. wszedzie perony na ktorych moze z ciemnosci wytoczyc sie metro. panna wprawnym ruchem wyciagnela lancuch z za paska.
- nie dostana nas. mam plan.
chwile potem wszystkich oglszyl dzwiek hamujacych wagonow. na torach poajwil sie snow mlecznego swiatla. modsi byli coraz blizej. nicky poczul jak P chwyta go za reke podchodzi do modsow. jednoczsnie zblizala sie do krawedzi peronu. chwile potem kiedy widac juz bylo metro uslyszal cichy szept. zrobimy to na 3…..1…..2…….3….. skoczyli jednoczesnie ladujac na torach poczym sekunde pozniej byli na nastepnym peronie. poscig nie mial sensu, gdyz oedzace metro rozdzielio ich od modsow.
co sie stnaie dalej ? czy skuterowcy dopadna nickyego ? czekajacie jutro 2 czesc….stay tunned.

pam pam :D pozdrowienia ze slonecznej leptokarii
w dzien sie relaxujemy i opalamy
cala noc pijemy i bzykamy :D
bede za 2 tygodnie
adios amigos
lol.gif

lato II

5 komentarzy

pam pam
?.no tak była to corka tego wrednego skurwysyna.tego wąsatego, grubasa, którego chyba jedynym zajeciem w pracy było szukanie i kablowanie na pracownikow w jego hali. Był jak pierdolony karaluch który się pęta bez celu. Zawsze z czystym kołnierzykiem, krzywym uśmiechem. Widział kilka razy jak jego córka przynosi mu drugie sniadanie do pracy. Swoja droga ? pomyślał- wcale się nie dziwie ze tak się tam spasl skoro i tak caly czas się opierdala i kabluje na innych. Czemu się tak mi przyglada?rzeczywiście patrzyla na niego ?chociaż bardziej wyglądało to jak spojrzenie skomplacego psa niż dziewczyny. Cos z nia było zdecydowanie nie tak. Jej ubranie było lekko pomięte i przykurzone co wskazywaloby na to ze przestala być grzeczna dziewczynka swojego kochanego tatusia.. na szyji zauważył troche zaschniętej krwi a w uchu przebita krzywo agrafke która z duma prezentowala. Pierwsza przewala narastajaca cisze :
- oi- próbowała żeby zabrzmiało to najnaturalniej na swiecie -gdzie jedziesz?
Nicky udal ze wyrwala go z zadumy i ze zauwazal ja dopiero teraz.
- witaj. ?.na rumb end poimprezowac ..wskazal na paczke piw
- mogę zabrac się z tobą ?
nicky zauwzyl cos jeszcze. Ze bardzo ale to bardzo mu się podoba. Nie wiedział czemu. Była troche brudna co prawda nie była skinhead girl ale miala jakis dziwny blysk w oku, ostry jak brzytwa. Z pod skruconej spódniczki od mundurku wystawaly zgrabne nogi. Miala krotkie ciemne wlosy ?teraz były troche brudne?. nickiemu przyszlo od razu namysl ze kilka ostatnich dni musiała chyba spędzić spiac na śmietniku?
- no wiec ?????- niemal krzyknęła
- tak ?- nicky poczul się co dziwnie zastraszony?- jasne ? powiedział zupełnie zgaszony.
dalsze czekanie i podroz kolejka upłynęła pod znakiem dziwnej rozmowy. Gadali ze soba tak jakby znali się od lat. Czul ze wszystko co do niej mowi ona wie i czuje to samo ?i nawet slowa nie sa za bardzo potrzebne?rownie dobrze mogliby się rozumiec bez nich. Okazalo się ze autokratyczny ojciec wywalil swoja ukochana corunie na ulice ?nie powiedziala czemu ale domyślał się ze ten leniwy tłuścioch musial mieć jakies odchyly sexualne. Jej smutne wielkie oczy zaczely go fascynowac?wypili wszystko co nicky kupil w sklepie ale atmosfera nie rozluźniła się czul się swobodnie w jej towarzystwie jednak w glebi duszy czul ze poza tym ze chce się z nim bzyknąć będzie oczekiwac czegos wiecej?
rumb end nie można nazwac jednoznacznie dzielnica miasta. Była polozona z dala od wielkich fabryk i hut. Tylko gdzie na linii horyzontu majaczyly wielkie szpony brudnego miasta. Powietrze tu było wyjatkowo czyste i lekkie. Niska stara zabudowa i wszedzie uśmiechnięci starsi ludzie, spokojnie wypełniający swój kolejny dzien zycia ?atmosfera nie do zniesienia dla nicky?ego. Na szczescie tuz za tym była stara glinianka. Było to idealne miejsce na relaks bo dlugim tygodniu tyrania. Szli w milczeniu obok siebie. Kiedy nicky spróbował wziąć ja za reke zgasila go lodowatym spojrzeniem. Wprawilo go to w duze zakłopotanie. Czy to była tylko gra ze strony ? czy może za malo jeszcze wypila ? kiedy wszedł do sklepu grzecznie czekala na zewnatrz. Patrzyl na nia z za sklepowej szyby?z jednej strony chciał jej pomoc?a drugiej wiedział ze prędzej czy pozniej skonczy się na sexie. Z zamyslenia go wyrwal sprzedawca.
- To nie muzeum. Kupuje pan cos ?
chwile pozniej mijali tablice dumnie oglaszajaca ze wlasnie przekracza się granice miasta?skrecili w bok?w rowie leżała wielka zkorodowana tablica. Chwile pozniej ich oczom ukazala się zdewastowana brama. Jedno skrzydlo elzalo na ziemi zapraszając co bardziej odważnych do wejścia. Tuz obok była spalona strozowka? z nieba lał się strzny zar. Było koszmarnie goraco. Wypity wczesniej alkohol udezyl mu do glowy.zaczal sie pocic?rozjerzla się wokół?nikogo nie było?byli sami?
- o nie ? jęknął..potrzebowal tego. Potrzebowal balangi. Kumpli. Nowych twarzy. Atmosfery, która pozwalala zabic szara monotonie zycia?nic . pewnie cos pomylil?pewnie chodzilo o inny dzien. Stal dluzsza chwile mocno wkurwiony. Jedyne co wtej chwili moglo go uratowac to zimna karpiel.
Po kilku minutach znaleźli odpowiednie miejsce. Niedaleko mieli do skarpy z której można było poskakac. Byli sami. Dookoła slonce palilo każdy skrawek ziemi. Popatrzyla na niego z blyskiem w oku?
-masz zamiar kampac się w ciuchach ? poczym zanim zdrzyc powiedziec cokolwiek była już naga. Patrzyl z nieukrywanym podziwem na jej mlode cialko. Miala delikatna sylwetke. Jej male delikatne piersi bardzo przypadly mu do gustu. Chwile pozniej skoczyl w dol ze skarpy.
Kiedy dzien się już kończył byli niezle najebani. Wypili oboje zdecydowanie za duzo. Nickegmu coraz trudniej było się powstrzymac a dziewczyna widac ze nie miala nic przeciwko temu? poczul jej drobne usta. Delikatne. Poczul jak jej piersi ocieraja się o jego cialo?
Ocknął się kiedy było już bardzo ciemno.
(TERAZ DWA ZAKONCZENIA BO ZA HUJA NIE WIEM na które się zdecydowac)

1.) chciał ja przytulic ale nikogo nie było..zerwal się szybko?jej ubrania leżały tuz obok jego.. jej nigdzie nie było?nagle sobie przypomniał jak powiedziala wtedy :
-chciałam przezyc jeden wspanialy dzien wiecej już niechce ?.
2.) wyciągnął reke żeby przytulic się do niej?ale nikogo nie było..podniosl glowe i zobaczyl ze jest sam. Przykryl się kocem i postanowil pospac żeby szybciej wytrzewiec. Znowu zostal sam. Przypomniał sobie jak odchodzila..widzial ja przeciez zawołał cos..nie pamiętał co?nawet nie pamiętał jak miala na imie?może cos na p ? może na d ? nie pamiętał..moze wszystko mu się rozmylo?nagle usłyszał straszny dzwonienie. Zerwal się znow. Leżał w swoim lozku. W swoim pokoju na 3 pietrze kamienicy przy rose street. Wlasnie dzwonil budzik . to był tylko sen????..

lato ?

13 komentarzy

pam pam
-ty ale panewno jutro ?
- tak mowie ci. Ja, ty reszta ekipy. Będzie git. Zupełnie jak w wakacje. Pamiętasz?
- no jak bym mogl zapomniec ….
- żeby zapomniec to najpierw trzeba pamiętać.. a nie pić tyle a potem rzucać puszkami w radiowóz…
Nicky i Timmy stali w zimnej bramie. Lato zbilżalo się coraz mocniej i coraz czesnij dawalo osobie znac. Najpierw pojawily się pojedyncze, samotne dni i noce.z czasem było ich wieecj i wiecej. Plan był taki żeby kupic tyle browarow ile zdola się unieść, zorganizowac tyle osob ile się da, wsiąść do podmiejskiej kolejki i pojechac nad deep lake za miasto. Petla kolejki była na rumb end. Dalej już tylko była stara glinianka. Była gleboka i rzadko odwiedziana przez normalnych ludzi. Przyciągała za to roznych pomyleńców z całego miasta którzy chcieli uciec przed miejskim skwarem, przy okazji popic i robic rozne inne rzeczy. Skakanie na glowe z kilkunastu metrow lub w roznych dziwnych pozach, dreszcz emocji kiedy przez chwile zastygalo się w powietrzu żeby ronac w dol był naprawde porzazajacy. Nicky rozmazy się . może znowu uda mu się spotkac panny z południowej części miasta. Nie wiedział dokladnie gdzie mieszkaly te bliźniaczki ale gdyby przyszlo co do czego …….
Pamiętaj na bądź na pętli tam koło 10. wrócił do domu zmeczony. Caly dzien który spędził przed taśmą –w efekcie słaniał się ze zmeczenia. Nogi miał jak z waty a jedyna rzecz o jakiej marzyl to zatonąć w poscieli. Jeszcze kolacja, jeszcze kapiel goraca ….puścil pierwsza lepsza plyte i położył się na lozku. Zawsze przed snem przychodził ten moment zadumy. Nad soba samym, nad wlasnym losem…
- kurwa znowu te smety przez które normalny człowiek nie może się wyspac- powiedział sam do siebie. Przekręcił się na drugi bok i próbował wsłuchać się w muzyke która saczyla się z głośników. Nie obchodzilo go to, że jutro prawdopodobnie znowu zacznie się sezon wielkich malych imprezek nad jeziorem. Nic, pustka która wyżerała go od srodka powoli zamknął oczy, jakby z wysilkiem. Czego mu brakowalo? Czego tak pragnął? Ciagle snil mu się jeden sen. Ciagle w kolko ten sam. Był w nim szczesliwy. To pamiętał, ale nic poza tym że za każdym razem kiedy otwieral oczy był zawiedziony, że to już koniec. Powrot do szarej rzeczywistości. Praca, knajpa, czasem jakas panna….nie pamiętał kiedy zasnął. Obudzil się jak zwykle zrywając się szybko. Zimny pot na czole. W lustrze w lazience ciagle ta sama smutna twarz. Ciagle te same karaluchy gnieżdżące się pod wanna. Poprzetrzyl na zegarek …iii….to już tak pozno..?
-kurwa- pomyślał nicky. Szybko rzucil się do kartonika pod lozkiem. Wciągnął stare pudelko w którym zawsze trzymał reszte niewydanej wyplaty. Wybral kilka zmiętych banknotow, włożył spowortem pod obluzowana deske w podłodze i wybiegl z mieszkania. Dopiero 2 pietra niż przypomniał sobie ze zostawil je otwarte. Bieg na gore….tracil cenny czas…jeśli teraz się spozni na kolejke pod skwerem naetepna przyjedzie za godzine albo poł. Kazda sekunda była na wage zlota. Biegl szybko. Był silny, nie czul zmeczenia. Ludzie spierdalali mu na boki. Biegnący lysy nie wróżył nigdy nic dobrego – znaczylo to ze albo kogos goni albo jego gonia. W obu przypadkach wszystko się kończyło jakims kotlem którego każdy chail uniknąć. W tym wypadku Nicky po prostu był spóźniony…widział poszczególne pyty jak znikaja pod jego butami. Szybciej, szybciej….przebiegl przez srodek skrzyżowania. Nie było dużego ruchu ale usłyszał za soba pisk opon , klakson i charakterystyczne „ jebany skurw…”jeszcze tylko kilka uliczek, zakret, już widac park, i……………wlasnie odjezdajacaca kolejke…zasapany dobiegl do pustej stacji. Kurwa on sam – tutaj. Impreza zacznie się bez niego. Teraz miał godzine dla siebie. Nastepny odjazd był dokladnie o 11.15 Skoczyl za rog i ze straganu ukradl kilka jabłek. Kupil lemoniade i usiadl w parku. Był piekny majowy poranek. W wolny dzien normalni ludzi dłużej się wyleguja w swoich wielkich lozkach. Dlatego w parku było cicho i spokojnie. Czas płynął leniwie i powoli. Ustawiczne zerkanie na zegarek wcale nie pomagalo. Zrobil drugi kurs do sklepu i kupil szesciopak. Wrucil na swoja lawke. Raczej chciał. Ktos już jednak na niej siedział. Hym…na nieogolonym ryju pojaiwl się uśmiech. Przynajmniej ktos mu będzie towarzyszyc w drodze do rumb. Usiald obok . przez obok i zaczal się przyglądać. Moglby przysiac ze gdzies już kiedys ja widział. Nie była to na pewno jego znajoma jednak czul ze ona tez chyba go zna….. ;) i kurwa zero weny.

pam pam
Za każdym razem wydawalo mu się ze ona patrzy wlasnie nie niego ! ale za każdym razem kiedy podnosil glowe i parzyl na nia okazywalo się ze nieodrywa wzroku do zespolu który wlasnie gral. Impreza powoli dobiegala konca. Większość schlana leżała tu i owdzie?nic bardziej odporni byli zatopieni w pijackich bełkotliwych rozmowach, a ostatni zespol powoli zastanawial się ile jeszcze kawałków maja zaśpiewać żeby zejść ze sceny. Powietrze było ciezkie od dymu piaerosowego. Nicky jakzwykle przesadzil. Wodka wypita wczesniej w parku wprawila go w doskonaly nastroj niestety pozniejsze fakty nie były już tak jasne. Desperacko przeszukiwal zakamarki wlasnej pamieci żeby przypomniec sobie co się dzialo. Niestety im bardziej próbował, tym bardziej jego mysli się rozbiegaly. W ustach czul metaliczny smak..krew?wiec z kims się znowu lał ?ech?alkohol…rozjerzal się-pod sciana stala cala jego ekipa. Timmy lizal się jakzwykle z jakas swierzo poznana panienka?a ona dalej na niego patrzyla-niestety nalezala do bandy chudego. Na jego podworku były dwie walczące ze soba ekipy. Jego i chudego. Kiedys zyli w zgodzie ale od czasu wyjazdu do darkcliff na festiwal i zagadkowego znikniecia skórzanej kurtki chudego drogi obu ekip rozeszyly się i zaczela się podworkowa wojna. Jakis czas potem na ich ulice wprowadzila się ona. Nieznal nawet jej imienia tak chciał ja poznac.niestety ten kutas pierwszy zaczal znia krecic. Podobno byli para, ale chudy jak to chudy zawsze chciał chwycic kilk srok za ogon ..albo nawet nie za ogon. Mimo to ona dalej bujala się znimi. Czasami jednak było widac ze mecza ja ci ludzie. Siadala sobie wtedy na murku z tylu podworka i myślała oczyms.miał wtedy taka wielka ochote podejść do niej i pogadac usłyszeć jej glos, poczuc zapach którego nie znal ale tak bardzo pożądał. Potem nawet może by udalo mu się namowic na przejzadzaka nad jezioro za miasto???..
Musial szybko wracac na ziemie. Ktos znowu przyjebal się do timmyego. Pewnie ex- nowej koleżanki. Był to jakis bufon w białym garniaku heh zaraz pojawia się na nim bordowe plamy..usmiechnal się do siebie.. Szybko podszedł do kolesia
-Czesc stary kope lat..wyciagnal reke i zanim ten zdarzyl cos zrobic wjebal z piesci w twarz tamtemu.tamten lekko się uchylil i rzucil się na niego. Szybko kop nickyego zablokowal atak i pozwolil na odskoczenie od przeciwnika i zadanie kilku ciosow. ..ech..znowu to samo…Poczul się dziwnie..byl tym zmeczony już..odwrucil glowe na swoim karku poczyl lodowate spojrzenie.siedziala przy stoliku podsciana powoli palila papierosa i patrzyla na niego. Nie odwracala glowy ..jej wielkie niebieskie oczy tak bardzo mu się podoba..te nogi, rudo-brazowy kolor włosów taki jak zawsze najbardziej mu się podobal…wszystko trwalo ulamek sekundy dla niego to była cala wieczność.nagle caly swiat zawirowal mu przed oczyma przewrucil się a cala szczeka go bolała.w glowie szum..okazalo się ze ten jebany mods był twardszy niż przypuszczal. Naszczescie Timmy pomogl załatwić przeciwnika..
- co się dzieje z toba chlopie..tak zle po wódzie nigdy się niezachowywales..- rozjerzal się- chocmy już zaniedlugo Może się zrobic nieprzyjemnie a koncert się już konczył..
Co do kurwy ? masz jakis problem ? nie to zamknij ryj nie twoja sprawa, jasne ? ? syknął nicky.

..na pewno .. chcesz wiedziec jakby to było ?naprawde a wiec napoczatku był bys kurewsko szczesliwy ze mna. Szalałbys za mna, kochal do szaleństwa. Potem przesdby czas na zmiany, ustatkowanie się, czas żeby zmienic klimat wydorslec i zostawic to miasto. Zrobilibyśmy jakis maly bank i zwiali z forsa szybkim samochodem. Nastepnie uciekając przed policja wrzuclibysmy auto z klifu w dol nad brzeg morza. Wtedy za fałszywymi dokumentami zaczeli zyc jak bogowie..wiesz było by jeszcze lepiej. Ty, ja – twoja candy girl i jakas okragla sumka. Przez tydzień byłbyś w raju sporo kasy by poszlo na jakies totalne głupoty potem pewnego dnia obudziłbyś się w lozku sam..na stoliku bys znalazł list ode mnie ze poznalam lepszego od ciebie i ze ucieklam z nim i nasza kasa??co ty na to ?
- niezle to sobie zaplanowałaś, podoba mi się?- uśmiechnął się.
Zaciągnęła się papierosem
- lubie cie nawet wiesz?tylko się nie uśmiechaj. To znaczy tylko tyle ze cie lubie i nic wiecej. Zrozumiano ?
Nicky poczul mile cieplo w sercu wiec jednak spełnienie jego snow . gadal z nia. Czul ze może objac a ta nie będzie protestowac. Ze chudy i jego banda się dla niej już nie licza. To było nie fair ale to dziewczyna miala w sobie ogien..ostra jak noz.. taka jaka powinien spotkac już dawno temu. Dla której można przestac zaczepiac kazda inna, bo kazda inna przy tej „swojej” jest do dupy..to chyba się nazywalo miłość ale nicky wolal to zostawic dla siebie.. czyzby ekipa się mniej liczyla ? nie byli ale on nie myślał kiedy zkim wsykoczy na jakas akcje, kto zdobędzie puchar w tym roku, tylko o niej. Powoli przwyczajal się z radością do tej mysli…

…teraz stoje pod twoim blokiem. Na pewno już spisz wszystkie swiatla sa zgaszone. Nicky wpatrywal się ciagle w jeden punkt. Miał nadzieje. Jakies przeczucie może wyjzy i zobaczy go i zrozumie..ale nic takiego się nie stalo. Jutro ona wyjedzie. Nie będzie jej. Będzie daleko stad.wszystkie plany jakie miał legly w gruzach a przecie nigdy nawet przez chwile nie rozmawial z nia. Miał nadzieje ze keidys to się stanie.. samo jakos ale niestalo się. Teraz już wiedział ze stracil ja..bezsilna złość.. odwrucil się. Czul się jak debil stal na pustym podworku i nie wiadomo na co czekal. .w sercu gdyby je miał poczul by ukucie ale coz byłem skinem, jestem skinem do mogily..nie zmienie się..pomysl aby dodac sobie otuchy. Odwrucil się. Lepiej wrucic do siebie. Będą inne nagle usłyszał czyjsc glos:
- gdzie idziesz?
Na lawce obok niego siedziała ona.
- wiesz czekałam na ciebie. Zawsze..od zawsze czekałam ale chyba jednak nie miałeś odwagi nigdy podejść do mnie. A chyba chciałeś skoro tu jestes…
- nie tlyko przechodziłem obok-
- oczywiście …masz papierosa. ?
- tak.wiec?
- co wiec? Myslisz ze ja powiem za ciebie wszystko?
- Eeeee nie ale wiesz zawsze chciałem cie poznac
- no pewnie ale nigdy nie miałeś jaj żeby do mnie podejść? Taki twardziel z ciebie?
- wiesz kobiety to inna sprawa?zreszta…
co mogl powiedziec? Była 5 rano. Wlasnie wracal do domu. Ona wlasnie jechala na dworzec. Może już siedziała w pociągu i prawdopodobnie nigdy w zyciu jej już nie zobaczy..poznal ja.. chciał wiedział ze to ona ta z która chce być. Był wkurwiony i zarazem szczesliwy. Promienie wschodzącego słońca oświetlały ulice która wracal do domu. Czul dziwne cieplo w sercu, kochal ja jeszcze mocniej bo poznal ja dobrze. Chociaż pogadal z nia przez chwile. Jakby od dawna sieznali, zawsze rozumieli bez slow rano położył się w butach spac. Jeszcze lezac próbował zapamaietac do konca zycia kazda sekunde przeprowadzonej rozmowy…potem poczul się senny i zamknął oczy wtulil sie w poduszke…ech pieprzone zycie?

pam pam
Ciemne chmury zbierały się nad małą biedną zaćpana rossie. Od prochów wylądowała w szpitalu gdzie lekarze musieli jej zniszczonemu organizmowi podać jakieś witaminy. Nikomu nie przyszło do głowy zbadać jej. Wszystkim wydawało się ze biedna mała istotka stała się ofiara nowej mody zwanej anoreksja. W szpitalu kilka razy udało jej zacząć myśleć o jej sytuacji. Powoli drobnymi kroczkami wracała do świata rzeczywistości. Czy poradzi sobie? Bała się często. Mocno. Bardzo. Jest strach, który paraliżuje,, u niej w jej podziurawionym mózgu zmuszał ja do drastycznego działania. Lato, w miescie się rozwijało. Dni był coraz dłuższe a słonce coraz mocniej dawało się we znaki. Kilka razy udało jej się oszukać te głupie grube pielęgniarki i dostać więcej środków uspokajających. Niemniej jednak była spokojna i zdecydowana. W końcu wypuścili ją. Szła długim białym korytarzem. Na schodach przed wejściem do szpitala kręciło się pełno ludzi. Być może do rowu wpadł jakiś autobus. Krzyki i płacze. W tłumie zobaczyła jego. Wszyscy dookoła gdzieś szli. On stal spokojnie oparty o uliczna latarnie. Właśnie powolnym leniwym ruchem zapalał papierosa.
-Jimmy ! ?
-witaj czekałem na ciebie?twój?no ten koleś z co tobą mieszka powiedział ze dziś wychodzisz?
-ale?
- cóż nie widziałem cie na podwórku przez ostatnich kilka dni. czy cos jest nie tak ?
-nie wszystko ok?
to była wielka niespodzianka. Chłopak, który z bandy betty przychodzi po nią. Była dumna ?jeszcze bardziej z tego ze był to jim. Najsilniejszy i jej zdaniem najprzystojniejszy. Zaprosił ja nawet na lody. Cale popołudnie spędzili razem na spacerze wzdłuż rzeki. Kiedy odprowadził ja do drzwi nie wiedziała co zrobić. Nigdy nie czuła się tak dobrze. Nigdy nikogo nie kochała?wydawało się jej ze chyba po raz pierwszy poczuje jakąś więź z kimś. powoli otworzyła drzwi. Kwaśny ostry zapach wdarł się w jej nos?w głowie zaczęło huczeć.. jakiś glos jej podpowiadał ?..

nie wiedziała za bardzo co się stało. Wzięła jak zwykle za dużo. Wieczór był cichy i spokojny. Najpierw poczuła ciepło. Gdzieś głęboko w niej palił się płomień który starała się zgasić. Niestety nie dawała rady. Szum w głowie. Tysiące myśli przepływało przez jej głowę. Musiała je jakoś wyciszyć. Założyła nowiutka polówkę. Chyba dostała ja na urodziny kiedyś?wydawało się jej ze to było wczoraj. Przez chwile nawet widziała ze jakby całe życie trwało jeden dzień i właśnie przemknęło jej przed oczami. Męczyło ja to. Wzięła nóż i wybiegła szybko z domu. Biegła po schodach, szybko?..bardzo szybko?w szybie mignął jej żółty księżyc w pełni. Potknęła się i upadla na kolano. Syknęła?poczuła zimno i krew . nie zważając na to pobiegła dalej. Nagle odbiła się od czegoś. Ciemnej starej bramie ktoś stal. W ciemności wiedziała kobiece kształty. Błysnęło ostrze.
- ty kurwo.. jimmy jest mój rozumiesz to kurwa?
Zanim cokolwiek dotarło do rossie w dostała mocnego kopniaka w głowę. Nic nie czuła…szybko rzuciła się na rossie. Zaczęły się szamotać. brzytwa betty potoczyła się gdzieś obok .jedna i druga walczyła na śmierć i życie. Jednak to zaćpana rossie była szybsza. Wydostała Się z uścisku betty. Wyczołgała się i kopniakiem odsunęła rywalkę od siebie. Po omacku próbowała z naleźć swój nóż. Chciała ja zabić. Jak nic innego na świecie. Jej palce w końcu znalazły zimne ostrze. Szybko odwróciła Sie?..stchórzyła. uciekła?jebana dziwka ..kurwa musze ja dorwać. Sapiąc ze złości ze straszliwym bólem głowy rossie ruszyła na łowy. Chciała ją zabić. Powoli i boleśnie. Chciała zobaczyć jak prosi o to żeby ja dobić. chciała zobaczyć jak powoli dławi się ciepłą krwią a oczy zachodzą jej mgłą?.
Na podwórku było pusto. Obeszła wszystkie zakamarki kilka razy powoli oglądając wszystkie miejsca. Gdzie niegdzie jakieś dzieciaki lały się ze sobą. Czasem ktoś się zataczał pijany. Nigdzie nie było tej kurwy. Nagle ktoś położył rękę na jej ramieniu. Momentalnie odskoczyła i odwróciła się próbując wyciągnąć nóź.
- kurwa mac jimmy !! wystraszyłeś mnie?.patrzyła tempo chwile później mogła go zabić .przy wszystkich za nic na świecie nie chciała go stracić. myślałaby tylko o nim gdyby na świecie nie było betty. Ale była. Czuła ze gdzieś jest w pobliżu. czaiła się w którejś bramie. W jakism ciemnym zaułku. Była wszędzie. Na dachu. Patrzyła na nia z za szyby na 2 pietrze. Wszędzie. Każdy był betty. Poza nim. Zaproponował jej spacer. Była strasznie rozbudzona.
-czemu tak szybko chodzisz? Czemu tak dziwnie mówisz? Czemu masz takie szkliste oczy?.
Rossie oraz bardziej chciała kogoś zabić. Właśnie szli przez park. Była rozdarta. Z przerażeniem myślała ze może zabić kogoś takiego. Z drugiej wiedziała ze musi zabić kogoś tej nocy. Nie była by wstanie żyć. W oddali zauważyła charakterystyczne cienie policjantów w mundurach. Kurwa mac?usiedli na ławce. Noc była gorąca. Nikt nie myślał o znurzeniu spaniu. Nie słyszała co mówi do niej. Odpowiadała jakby nie słyszała go. Wiedziała ze jest fantastyczny. Wiedziała ze jest wyjątkowy. Wiedziała ze musi kogoś zabić. Musiała. Nagle jak z podziemi pojawiła się betty.
- ty szmato?zostaw jima !
jimmy był zdezorientowany.,
- oi betty co tu tu robisz? Nie wiedziałem ze tu będziesz.
-nie wytracaj się betty ty jebana kurwo. Rossie powiedziała powoli wyciągając nóż. Jej oczy płonęły nienawiścią. Zimny pot pojawił się na czole. Zobaczyła ze betty wyciąga swój nóż również?a wiec tu się rozstrzygnie kto będzie lepszy.
-ej dziewczyny, co wyrobicie? Oszalałyście?
-zamknij ryj jim. Wiesz kto zabija tych w wszystkich ludzi w nocy ? to ta mała ćpunka.
Teraz będzie musiała zabić ich oboje. ?.ręce powoli się trzęsły?betty mówiła dalej: zwabiła cie tu żeby cie zabić..nie ruzmiesz?
- to nie prawda jimmy nie słuchaj jej- rossie zaczęła się cala trząść. Była zdemaskowana. Przed nim. Tak jej na nim zależało.
-ale zapłacisz za to mała kurewko. Betty ścisnęła mocniej nóż niespodziewanie runęła na ?jima. Próbował wyciągnąć ostrze ale kilka następnych ciec powaliło go na ziemie? betty stała teraz przed przerażona rossie.
- i co powiesz teraz? Potrafię zabijać. Widzisz,?a teraz zabije ciebie?
rossie ciężko było się powstrzymać schowała jednak nóż. Cala trzęsła się, patrzyła jeszcze na ciało jima. Nic już dla niej się nie liczylo. chciała umrzeć.
-wygrałaś betty, ?.z trudności wybełkotała
-zawsze wygrywam?szybkim ruchem zamachnęła się ?gdy nagle rozległ się strzał z pistoletu .krew betty oblała urodzinowa polówkę rossie. betty zwaliła się na ziemie…jej oczy powoli zaczęły się zamykać ?próbowała cos powiedzieć ale ciepła gęsta krew wypłynęła z jej ust. Podeszło do niej 2 policjantów z bronią w ręku?.
-spokojnie malutka?teraz już ta morderczyni nie żyje??

Nagłówki gazet krzyczały o wielkim sukcesie policji. Pokazywały zdjęcia zabitej Betty Willigton i oraz młodszego sierżanta smitha który zabil brzytwiarke z rossestreet. wiele elementów układanki się nie zgadzało ale morderstwa skończyły się . niektóre morderstwa mialy miejsce pomimo nie którzy zeznali ze była wtedy gdzie zupełnie gdzie indziej. Narzędzie zbrodni nie zgadzało się również?ale gazety krzyczały głośno i przekonały wszystkich. Gdzieś na 8 stronie The east London news znalazła się nie wielka wzmianka o powieszeniu się dzień później pewnej 15latki..ktorej rodzice zginęli kilka lat wcześniej w pożarze?koniec..:) ale syf nie ?

pam pam
Wszystkie radia nadaly ta sama tragiczna wiadomość. W nocy w jednej z kamienic ipswitch town zaczadzilo się 2 ludzi. Ich dziecko w stanie ciezkim trafilo do szpitala. W bialej dużej Sali leżała polaczona do wielkiej maszyny która ociezale sapala. Dzien i noc. Nienawidziala tego dźwięku ale tłoczyła powietrze do jej pluc. Lekarze byli podwrazeniem jak szybko wrucila do zdrowia. Jak na 8latke była bardzo silna. Nikogo w zyciu nie miala i nieznana, ale w szpitalu pojawil się on. Znala go chyba zkos, pewnego dnia kiedy ja wypuścili czekal na nia. Poszla z nim.

-Czemu to zrobiłeś?
-To była moja wina ztym czadem..widzisz jak dorośniesz to opowiem ci wszystko. Od teraz bekiesz mieszkac ze mna. Nie możesz nikomu powiedziec co robie.
- A co robisz?
-?zobaczysz?
-Mam to wciągnąć do nosa? ? wyglądało dziwnie ?
-Tylko sproboj?i jak ??
- Zaaaajebiscie
- Teraz wiec nie możesz już nikomu powiedziec?.
Bardzo szybko wydoroslala odętego. W jej kamienicy było duzo ludzi ale dla niej wszyscy byli szarzy i nijacy. Chodzila do szkoly bo trzeba było. Jej mozg pracowal inaczej. Kochala tylko Jamesa i jego proszek. Uwielbiala to uczucie kiedy proszek wypełniał jej mozg. Mogla wtedy szystko. W nocy bardzo rzadko spala. Wolala wychodzic i chodzic po ulicach. Były ciche i wymarle ale to jej odpowiadalo. Choc?

Kiedy skończyła 14 lat pojawila się ona. Jebana zdzira, glupia suka i tysiące epitetow jedna osoba. Betty była troceh starsza od większości chłopaków na podworku. Rodzice mieli swoja prace, oni swoje wojny na kamienie i proce. Nigdy nie zauważała takich szczegółów ale kiedy pojawila się ona nagle przestala być obojetna. Przed prawdziwa samotnością nie dalo rady uciec w prochy. Cpala zdecydowanie wiecej Tak naprawde chodziła do szkoly jak każdy w tym miescie w jej wieku. Chłopcy szybko przestali się nia interesowac, nie była brzydka można śmiało powiedziec ze wielu nawet podobaly się jej ciemne oczy i rowno przystrzyzona grzywka , ale byla zbyt dorosla jak na swój wiek?nikt nie mogl znieśc towarzystwa przecpanej 15 latki która swoim dystansem i dorosłością odrzucala każdego.

Na ścianach jej pokoju wisiały plakaty mistrzow punkrocka. Każdy zreszta miał takie. Swiat dzielil się na złych i jeszcze gorszych. Ona należała do tych drugich. Zla i wsciekla na caly swiat. Podziurawiony mozg działał coraz gorzej. W nocy spala zawsze z nozem, w dzien myślała ze każdy chce ja zabic. A szczególnie ta jebana betty. Chłopcy zawsze latali za nia, a ona wykorzystywala to ze podobaly się wszystkim jej duze piersi. Przewodzila grupie skinow na podworku. Spotykali się wszyscy za stara suterena gdzie pili i pali. Razem chodzili na koncerty, razem zdemolowali i zrobili kilka kioskow. Betty zabierala powietrze na jej podworku . Denerwowalo ja ta jej wyższość z jaka ja traktowala. Gdyby mogla jej zabrac banda..albo zabic?

-oi! mala..syknela betty
Ta zdzira mówiła do niej. Spotkaly się bardzo ciemnej bramie kiedy rossie miala wyjsc na swój nocny spacer. Nikogo nie było.
- przeciez kurwa mowie cos do ciebie. Weź się odezwij ?betty nei spuszczala z tonu.
- czego chcesz ?
- widze rozne rzeczy i nie podoba mi się to ze jestes tutaj. Radze ci się nie wtrącać w nieswoje sprawy- w ciemności błysnął noz.betty przygniotła rossie do sciany. Przyłożyła ostrze do szyji, na policzku rossie poczula chlod kamieni .
- potrakuj to jako ostrzeżenie..mala?.-betty rzucila ją na ziemie- ale zapamiętaj je dobrze.
To przechylilo wystarczylo. Cicha wojna podjazdowa zmienila się w otwarte starcie?

-Jak a swój wiek jestes nadwyraz dojrzala ? powiedzial przygladajac dokladnie się jej kształtom. Uśmiechnęła się milo
- A może chcesz zobaczyc wiecej ? ?przejechala jezykiem po zebach. Jej oczy lśniły. Przypomial jej postacie ze starych komiksow które kiedyś jak byla mala tylko oglada bo nie umiala czytac.
- To jak ? ? spytała ponownie.- idziemy gdzies ?
- Jestes bardzo odwazna?
-Chyba się nie boisz mnie?
Było już bardzo pozno. Poznali się kilka godizn wczesniej na koncercie. Siedzieli od kilku godzin na lawce w parku rozmawiali. Można powiedziec ze przypadl jej do gustu ale?.
Nie mogla już dłużej przetrzymywac goracego ostrza w kieszeni..palilo ja już chciala to zrobic..czekala na odpowiedni moment?szybki cios w piers, na bialej polowce powstala szybko rosnaca plama czerownej krwi. Dreszcz przebiegl przez jego cialo, oczy patrzyly na nia ze zdziwniem?przekręciła ostrze i zadala jeszcze kilka plchniec .

-Myslalem ze ci się cos stalo.. gdzie byłaś tyle czasu?
- Upilam się i ciezko mi się wracalo. Przespala się na pustym dworcu?
-Uff w radiu mowili ze kogos zabili w kinsley?s park ?to niedaleko tego gdzie był ten koncert?balem się?
Przyglądała mu się z ciekawością?
- Wiedza kto to zrobil ?
- Nie??
-Szkoda..

Stracila rachube już. Minelo chyba pol roku..albo 4 misiace..jej mozg te dziwne glosy kazaly jej to robic. Kilka razy uciekla przed policja. Wtedy zaczela się inaczej żeby rysopis się niezgadzal. Przefarbowala wlosy na blond, kupowala podobne ciuchy co betty..petla zaczynala się zacieśniać..ludzie bali się wychodzic z domow. Ginęli zawsze mlodzi, przystojni meszczyzni. Zazwyczaj skini, trafilo si kilku modsow. Nikt nic nie widział, nikt nic nie wiedział. Kilka ciosow klate piersiowa. Gazety wymyslaley miliony bzdur ?
Wychodzila jak co noc?poprawila makijaż..wyruszala na lowy, jeszcze kreska?mozg zaczal lepiej działać. Była silna szybka niebezpieczna?wszystko się dzialo tka jak chciala..i nic nie moglo jej powstrzymac.

pam pam
ludzie powiedizcie jak to sie nazywa kiedyw szsycy ludzie ktorych kiedykolwiek znales okazuja sie jednym wilkim gownem a jedyna osoba ktora cie nie zawodzi jest jedna ktora najmniej spodziewales? tak to jest. wielcy rzyjaciele znajopmi, zrobisz dla nich wszyzstko a oni cie wydymaja. tak to juz jest.lepiej pozno niz wcale wyszlo na jaw kto jest kim. kto jest cieciem a kto tak naprawde daje rade. szkoda ze tak dlugo czasu to trwalo ale lepiej pozno niz wcale. tyle.


  • RSS